• Dominika Grochowska
    Dominika Grochowska
Letnie przesilenie
  • 4
  • 0
Letnie przesilenie

"Letnie przesilenie", reż. Michał Rogalski (2014)

Idealne dla: wielbicieli melodramatów z wojną w tle oraz "Pokuty" Joe Wrighta

Zaczęło się od znalezienia w rodzinnym albumie zdjęcia dziadków, którzy biegną przez płytką rzekę trzymając się za ręce. Ot, miłosny obrazek. Jednakże zadziwiająca była data na odwrocie fotografii - rok 1943. "Jak oni mogli cieszyć się i bawić w takim okresie?" - zastanawiał się reżyser i pomyślał, że o tym musi zrobić film - o zwykłym życiu przeciętnych ludzi w czasie II wojny światowej.  

"Letnie przesilenie" składa się z dwóch historii, które raz po raz się przenikają. Bohaterem pierwszej jest młody Niemiec - Guido (Jonas Nay) - przedwcześnie zaciągnięty do wojska z powodu słuchania zdegenerowanej muzyki, czyli jazzu. Każdego dnia starsi przełożeni próbują z niego zrobić dobrego żołnierza, jednak bezskutecznie. Guido zwyczajnie nie lubi zabijać, i to do tego stopnia, że parę razy staje w obronie swojego polskiego rówieśnika - Romka (Filip Piotrowicz) - bohatera drugiej historii. Romek natomiast pracuje na kolei, gdzie każdego dnia podczas podróży lokomotywą wraz ze swoim znienawidzonym ojczymem (Bartłomiej Topa) znajduje "skarby" - rzeczy odebrane wywożonym do obozów Żydom. Owe znaleziska stają się pierwszym łącznikiem tych dwóch historii, drugim okaże się oczywiście dziewczyna.

Film Rogalskiego ukazuje wojnę bez wojnę i rzeź bez rzezi. Fabuła skupia się na subtelnościach codziennej egzystencji w czasach II wojny światowej. Widzimy, jak ktoś strzela czy ucieka, ale obserwujemy też młodych ludzi, którzy słuchają muzyki, tańczą, kochają się, starają się normalnie funkcjonować.

Ogromnym atutem filmu jest niejednostronny obraz poszczególnych narodów. Oprócz Polaków mamy tu także Niemców, Rosjan oraz Żydów. Narody, które w naszych rodzimych produkcjach zazwyczaj mają już przypięte pewne łatki. W tym jednak wypadku źli i dobrzy, słabi i silni czy głupi i mądrzy są po każdej stronie, a ostateczna ocena należy do widza. Jako ciekawostkę warto także dodać, że film ten, długo i mozolnie starający się o skompletowanie budżetu (sam scenariusz powstał już w 2008 roku), pierwsze dofinansowanie dostał nie z Polski, a z Niemiec.  

Kadr z filmu "Letnie przesilenie", fot. Robert Pałka/Prasa i Film

[Dominika Grochowska, 40. Festiwal Filmowy w Gdyni]