• Magdalena Maksimiuk
    Magdalena Maksimiuk
Piknik z niedźwiedziami
  • 3.5
  • 3
Piknik z niedźwiedziami

"Piknik z niedźwiedziami" ("A Walk In the Woods"), reż. Ken Kwapis (2015)

Idealne dla: fanów "Dzikiej drogi", "Wszystko za życie", "Wszystko stracone", "Jeremiah Johnson"

Gdzie się podziały te czasy, gdy na widok Redforda miękły dziewczynom kolana, a Nolte zawadiackim uśmiechem mógł cało wyjść z każdych tarapatów? Dzisiaj panowie są już dobrze po siedemdziesiątce i lata chwały minęły pewnie bezpowrotnie. Z tą myślą zdają się być już jednak pogodzeni i, jak przystało na weteranów w swoim fachu, dostarczają mimo wszystko przyjemnej rozrywki w filmie o dwóch podstarzałych globtroterach na szlaku Appalachów. 

"Piknik z niedźwiedziami" to adaptacja powieści Billa Brysona, który w wieku czterdziestu kilku lat wybrał się ze swoim dawnym przyjacielem Stephenem Katzem na pieszą wędrówkę trasą liczącą niemal 3500 kilometrów. Każdy z nich ruszał w tę podróż z bagażem doświadczeń, każdemu ciążyło coś innego na duszy, obaj jednak mieli coś do udowodnienia. Osiągnięciem celu wcale nie było dojście do kresu szlaku, choć z pewnością byłby to mile widziany dodatek. Bardziej chodziło o jakiś pierwotny wyścig z samym sobą, z własnymi ograniczeniami i słabościami, może ostatni potężny wysiłek przed zasłużonym odpoczynkiem. 

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
  • zdjęcie nr.11
  • zdjęcie nr.12
  • zdjęcie nr.13
Kadry z filmu "Piknik z niedźwiedziami", reż. Ken Kwapis

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że skoro "Piknik z niedźwiedziami" to opowieść Brysona, ta postać znajdzie się na czołowym miejscu w filmie Kena Kwapisa. Tak jest jednak jedynie do momentu, gdy w kadrze pojawia się zniszczony życiem i używkami Nick Nolte, bezpardonowo kradnąc Redfordowi show. Jego Katz jest mamroczącą pod nosem, odrażającą kreaturą bez grosza przy duszy, ale za to z dość wysublimowanym poczuciem humoru. Wnosi do fabuły niedźwiedziowatą (nomen omen) powierzchowność, łamiący się, przepity głos, a jednocześnie ciepło i urok tego dawnego Nolte, którego pamiętamy choćby z "Księcia przypływów". W takich momentach przypomina się, że jeszcze w 2005 roku Redford, który miał już prawa do sfilmowania książki, chciał w roli Katza obsadzić Paula Newmana, by spotkać się z przyjacielem na planie jak za czasów "Butcha Cassidy i Sundance Kida". Byłoby to wówczas z pewnością niezapomniane przedsięwzięcie. 

Najmocniejszą stroną "Pikniku z niedźwiedziami" są zdecydowanie role męskie, a także co najmniej dwie charakterystyczne postaci drugoplanowe (jest i Nick Offerman!). Nie znajdziemy tu estetycznych czy narracyjnych fajerwerków, chociaż i historia perspektywiczna, i krajobrazy wspaniałe. Kwapis utrzymuje lekki ton opowieści, mimo że życiowe lekcje przekazywane przez jego bohaterów do lekkich bynajmniej nie należą. Przychodzi mu to i doświadczonym aktorom z odświeżającą naturalnością, choć przyznać trzeba, dość jednostajnie. 

[Magdalena Maksimiuk]