• Bernadetta Trusewicz
    Bernadetta Trusewicz
Wszystkowidząca
  • 3
  • 0
Wszystkowidząca

"Wszystkowidząca" ("Skammerens datter"), reż. Kenneth Kainz (2015)

Fantastyka z filuternym "ale" - to najlepsze sposoby, jak zakwalifikować film "Wszystkowidząca". Reżyser Keeneth Kainz nie jest wszystkowiedzący, ale na pewno dzielnie próbuje (z różnym skutkiem) używać magicznych sztuczek, nie ignorując przy tym rzeczywistości.

Nasza mała bohaterka Dina ma nadludzkie zdolności: spogląda w głąb człowieka, odkrywa jego lęki, przeszłość oraz plany. Zdolność zaglądania do ludzkiej duszy przez spojrzenie w oczy ma po matce. Społecznie piętnowane czarownice przydają się Drakanowi, jednemu z rodu królewskiego. Matka z córką mają rozwikłać zagadkę morderstwa na zamku. Oskarżony niesłusznie zostaje Nico, jedyny spadkobierca króla. Gra o tron zbiera coraz okrutniejsze żniwa i sprawia, że Dina będzie musiała bardzo długo uciekać. 

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
  • zdjęcie nr.11
  • zdjęcie nr.12
  • zdjęcie nr.13
  • zdjęcie nr.14
Kadry z filmu "Wszystkowidząca", reż. Kenneth Kainz

"Wszystowidząca" to próba opowiedzenia o świecie w baśniowy sposób, ale ze śmiertelnymi bohaterami, bez czarodziejek i księżniczek obowiązkowo zamkniętych w wieży. To historia przygodowa, żywiołowa i bardzo entuzjastyczna, popadająca jednak chwilami w powtórzenia i zadyszkę. Reżyser próbuje pobałaganić w klasycznej, zakurzonej bibliotece w poszukiwaniu czegoś więcej niż podręcznikowego "wybraniec kontra reszta świata". To film, w którym obecność smoka i dziecko z nadprzyrodzonymi mocami zbliżają się narracją do wierzeń, legend i mitów, a nie krzepiących bajek dla dzieci na dobranoc, czy sagi o "Harry Potterze". "Wszystkowidząca" nie odseparowuje się od mrocznego, gęstego i tajemniczego średniowiecza, w którym konflikt umysłu i wierzeń rozpruwał ciemne podbrzusze.

Niestety nie da się ukryć, że w tej ilustracji brakuje ostrych krawędzi i wielu działań sensotwórczych. Wątek uzewnętrzniania ludzkich słabości przez główną bohaterkę mógłby zostać wzbogacony o pogłębioną analizę. Wtedy łatwiej byłoby uznać "Wszystkowidzącą" za film wyjątkowy. Za dużo konwencjonalności, za mało reżyserskiej brawury.

[Bernadetta Trusewicz]