Aferim!
  • 3.5
  • 0
Aferim!

"Aferim!", reż. Radu Jude (2015)

"Aferim" oznacza po turecku "brawo", "dobra robota". Film Radu Jude zasługuje na komplementy. Reżyser z rozmachem zrealizował filozoficzny western w czerni i bieli, którego wizualna tożsamość budzi skojarzenia z kinem lat 50. Warto zaznaczyć, że cieszące się od lat na festiwalach estymą kino rumuńskie nie porwało się wcześniej na tak wizjonerski fresk i pozostawało zwykle wierne współczesnej scenerii i minimalistycznym środkom.

Wołoszczyzna, rok 1835. Lokalny stróż Constantin wraz ze swoim synem Ionitą, przemierzają opustoszałe, senne krainy w celu znalezienia cygańskiego zbiega Carfina. Mężczyzna dopuścił się zdrady na swoim panu, gdyż ośmielił się sypiać z jego małżonką. Carfin utrzymuje, że jest niewinny, gdyż to kobieta go uwiodła.

Osobliwa odyseja bohaterów zostaje naznaczona spotkaniami z przedstawicielami różnych nacji i klas społecznych. Jude w zabawny sposób podkreśla archaiczną zaściankowość i dwulicowość swoich postaci. Na szczególną uwagę zasługuje scena, w której ksiądz brawurowo streszcza jednym zdaniem istotę stereotypów znanych mu narodów - Rumuni są po to, aby cierpieć niczym Chrystus, Rosjanie po to, aby pić, Anglicy po to, aby myśleć, Francuzi zajmują się modą, a Włosi - kłamią. Równie niedorzecznie prezentuje się teoria duchownego na temat "Wielkiego Żyda", od którego miałaby wziąć swój początek cała społeczność Izraelitów. Cyganie są natomiast w filmie towarem handlowym - najczęściej określa się ich mianem brudnych, szatańskich pomiotów.
 
  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
Kadry z filmu "Aferim!", reż. Radu Jude

Siła filmu Radu Jude polega przede wszystkim na wskazaniu mechanizmów z przeszłości, których następstwa obserwujemy wciąż w otaczającym świecie. Tragikomiczny Aferim odważnie wkracza w sferę tabu i opowiada o - praktykowanym w dawnej Rumunii - niewolnictwie Cyganów. W dekoracjach z minionej epoki reżyser inscenizuje opowieść o okrucieństwie, egoizmie, przyzwoleniu na przemoc i innych cechach, które zdają się wciąż charakteryzować jego rodaków.

Aferim stanowi odważny głos sprzeciwiający się naiwnej nostalgii i bezkrytycznemu idealizowaniu minionych lat. Za równie naiwne Jude uważa jednak - wyrażane przez bohaterów w finale - przekonanie, ze łaskawsza okaże się dla nich przyszłość. Zamiast karmić się złudzeniami, należałoby - według reżysera - zawalczyć o poprawę swego losu tu i teraz. W przeciwnym razie teraźniejszość pozostanie tylko duszna poczekalnia dla podróżnych pozbawionych celu.
 
[Diana Dąbrowska, 65. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Berlinie]
 

Polecamy także:

Radu Jude nie jest niczyim popychadłem i nie będzie całował żadnego misia. Nawet srebrnego. "Mam go pocałować?" - krzyczy do fotografa, który usiłuje zrobić mu zdjęcie z prestiżowym trofeum. "A ty mi obciągnij". Takiej wymiany zdań na konferencji prasowej zamykającej 65. edycję festiwalu filmowego w Berlinie nikt chyba jeszcze nie słyszał.