• Magdalena Maksimiuk
    Magdalena Maksimiuk
Brooklyn
  • 3.5
  • 4
Brooklyn

"Brooklyn", reż. John Crowley (2015)

Idealne dla: fanów "Titanica", "Z dala od zgiełku", "Rozważnej i romantycznej"

Na seansach - tłumy. Po napisach końcowych - owacje na stojąco. "Brooklyn" to wizualnie dopracowana, wzruszająca historia o rozstaniu, dojrzewaniu, stracie, rodzącym się uczuciu i poczuciu obowiązku. Splendor jak najbardziej zasłużony, bo czytając powieść znanego irlandzkiego powieściopisarza Colma Tóbína nie można było sobie wyobrazić lepszej adaptacji. To niezwykle rzadki w kinie przypadek filmu, który nie tylko oddaje ducha literackiego pierwowzoru, lecz także znacząco go ubogaca.

Eilis Lacey (Saoirse Ronan) szybko orientuje się, że życie w małej nadmorskiej irlandzkiej mieścinie nie spełnia jej oczekiwań i ambicji. Jedyna posada księgowej zajęta jest przez jej siostrę Rose - powszechnie lubianą lokalną piękność, a dla niej zostaje wyłącznie praca w sklepie spożywczym nielubianej sąsiadki i obowiązki domowe. Zamiast jednak utyskiwać na niesprawiedliwy los i pogrążyć się w rozpaczy, Eilis postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Z pomocą kilku przychylnych osób decyduje się na heroiczny w tamtych czasach czyn - zostawia rodzinę, przyjaciół i ukochaną zieloną wyspę decydując się na wielotygodniowy rejs ku lepszej przyszłości: na innym kontynencie, w nieznajomym mieście - Nowym Jorku. 

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
Kadry z filmu "Brooklyn", reż. John Crowley

Po tak krótkim i enigmatycznym w gruncie rzeczy opisie fabuły łatwo o wniosek, że "Brooklyn" to film, który każdy gdzieś już kiedyś widział. Wiele miłosnych opowieści z historią w tle, daleką podróżą i koniecznością dramatycznej zmiany dałoby się być może streścić podobnie. Najważniejsze jednak tkwi w szczegółach: pojedynczych występach aktorów, drobnych gestach, prędkich, nieśmiałych spojrzeniach, odrobinie humoru, który pozwala przesunąć środek ciężkości w inne rejony i odsapnąć chwilę od emocjonalnego natężenia. To wszystko - i znacznie więcej - znalazło się w filmie Johna Crowleya. Do pracy nad adaptacją powieści zatrudniono Nicka Hornby’ego, pisarza i świetnego scenarzystę, znanego z biegłości w przenoszeniu historii o dojrzewaniu osadzonych w realiach różnych epok ("Była sobie dziewczyna", "Dzika droga"). Jeśli dodać do tego występ zjawiskowej i subtelnej Ronan i znakomitego jak zawsze Domhnalla Gleesona, projekt "Brooklyn" po prostu nie mógł się nie udać.

[Magdalena Maksimiuk, 40. TIFF]