"Byzantium": wampiry po "Zmierzchu"

Byzantium
Nie nazywają siebie wampirami, tylko wampierzami. W ludzkie ciało w nie wkłuwają się używając kłów, lecz z pomocą pazura. A w świetle dziennym czują się równie dobrze, jak pod osłoną nocy. Mimo to Eleanor i Clara z nowego filmu Neila Jordana to bliskie krewne bohaterów jego hitowego "Wywiadu z wampirem" z 1994 roku. 

Te dwa filmy wiele jednak różni. Jordan obsadza w "Byzantium" świetnych aktorów. Grają tu Sam RileySaoirse RonanGemma ArtertonMaria Doyle KennedyJonny Lee MillerAle nawet Ronan, której udział w "Intruzie" na podstawie powieści Stephenie Meyer zapewnił spory rozgłos, to nie nazwisko tak popularne, jak Brad Pitt czy Tom Cruise - gwiazdy "Wywiadu…".

"
Byzantium" jest też dużo skromniejsze pod względem inscenizacyjnym. Gdy cofamy się w kilku momentach do XIX wieku, kostiumy i scenografia bardziej przypominają współczesne polskie produkcje historyczne, niż choćby  "Rodzinę Borgiów", którą Jordan także reżyserował. Z drugiej strony mniejszy budżet i niezależność od hollywoodzkich studiów dają reżyserowi wolność eksperymentowania. I Jordan z niej korzysta. Dziwny, wyabstrahowany  świat, który trudno połączyć z jakimkolwiek konkretnym miejscem i czasem, na początku wciąga. Trochę jak ten z "Wkraczając w pustkę" Gaspara Noe ( z którym od razu budzą skojarzenie migające nad tytułowym hotelem "Byzantium" neony). Ale z niego już za chwilę Jordan prowadzi nas w bardziej określone i bezpieczne okolice gatunku coming of age story: Eleanor, poza tym, że jest wampierzem, cierpi bowiem z powodu dojrzewania. Pech chciał, że w nieśmiertelność weszła jako 16-latka, od dwóch stuleci zapisuje więc ryzy papieru egzaltowanymi wywodami o jej wewnętrznej walce z figurą matki, z zasadami, według których żyje Clara, a które kompletnie różnią się od jej własnych. 
 
Eleanor w duchu prawości i czynienia dobra wychowały zakonnice. Clarę jako nastolatkę w burdelu siłą zamknął "zły" oficer (co oglądamy w niefortunnych retrospekcjach), który wmówił jej przy okazji, że prostytuowanie się to jedyny zawód, z jakiego może się utrzymać. 
 
Wątki feministyczne są tu bardzo wyraźne. Sam gwałt Ruthvena (Jonny Lee Miller) na Clarze - brutalny, jednorazowy akt, po którym los dziewczyny jest przesądzony, po którym nie ma powrotu to tego, kim była - jest w pewnym sensie zrównany z pokazywanym w literaturze, a później w teatrze i kinie niemal zawsze tak samo symbolicznym aktem narodzin wampira. Metafora jest jednoznaczna: wampirami są - co znajdzie zresztą potwierdzenie w dalszej części filmu - wyłącznie mężczyźni, którzy od wieków żerowali na pozbawionych jakichkolwiek praw kobietach. Reprezentująca młodość, nową erę Eleanor przerywa jednak ten zaklęty krąg, bo nie tylko sama zostaje wampierzem, ale udowadnia, że da się zapanować nad zwierzęcymi instynktami, którym ulegali dotąd wampierze-mężczyźni. 
 
"Byzantium" wnosi więc do nowej fali filmów i seriali o wampirach ("Zmierzch", "Pozwól mi wejść", "Czysta krew", "Vampire Diares") coś  ciekawego, świeżego, ale problem tego filmu tkwi w tym, że za wiele chce pożenić. Poza wspomnianym już klimatycznym kinem spod znaku Noe i coming of age story, mamy tu oczywiście film historyczny, szczyptę gore, sporą dawkę romansu. Tak, jakby Jordan chciał zadowolić i nastolatków (przy czym tylko starszych, bo film jest brutalny), którzy przyjdą do kina, licząc na kolejny "Zmierzch". I fanów klasycznych filmów o Drakuli (fragment jednego z nich pojawia się zresztą, gdy Eleanor ogląda telewizję). Tych, którzy rolą wampirów w kulturze autentycznie się fascynują i przeciwną stronę barykady: widzów, którzy do ich nagłego powrotu na ekrany podchodzą ironicznie. "Byzantium" jest w rozkroku. Niby traktuje wampiry zupełnie serio, ale momentami ociera się zwyczajnie o śmieszność i groteskę. 
 
Chciałabym zobaczyć, jak wyglądała sceniczna wersja sztuki, na podstawie której Moira Buffini napisała scenariusz tego filmu. Ograniczenia desek teatru dużo więcej z tej historii pozostawiłyby naszej wyobraźni. A magia z definicji opiera się na wierze, nie na wiedzy. Z filmu Jordana dowiadujemy się wszystkiego, co niestety zaprzepaszcza jego potencjał. 
[Karolina Pasternak]