• Magdalena Maksimiuk
    Magdalena Maksimiuk
Marsjanin
  • 3.6
  • 1
Marsjanin

"Marsjanin" ("The Martian"), reż. Ridley Scott (2015)

Idealne dla: fanów "Interstellar", "Robinsona Crusoe", "Cast Away: Poza światem", "Grawitacji"

Przeszło piętnaście lat temu Steven Spielberg zrobił film, w którym kilkuosobowy oddział amerykańskich żołnierzy organizuje operację ratunkową mającą na celu odnalezienie pewnego niepozornego szeregowca zagubionego gdzieś na francuskiej prowincji w czasie drugowojennej zawieruchy. Kraj gwiaździstej flagi nie zostawia przecież swoich na obcej ziemi. Tyle lat później kolejna postać grana przez "chłopaka z sąsiedztwa" Matta Damona znowu się zapodziewa, choć tym razem nie w Normandii, a... na Marsie.

Członków ekspedycji prowadzącej badania na Marsie podczas rutynowych zbiorów próbek zaskakuje burza. Jedno z uwolnionych urządzeń satelitarnych nieszczęśliwie zahacza o Marka Watneya (Matt Damon), boleśnie go raniąc, w efekcie odłączając od pozostałych. Reszta grupy, przekonana o śmierci kolegi, postanawia zarzucić dalsze wykonywanie misji i wrócić do domu. Tymczasem Watney przeżywa zakopany w piasku, ale nie ma żadnej możliwości komunikacji z NASA. Po początkowych chwilach zwątpienia, postanawia (po amerykańsku!) nie poddawać się i przeżyć za wszelką cenę. Nie będzie to jednak łatwe: zapasy kurczą się w zastraszającym tempie, a do najbliższej zaplanowanej ekspedycji kolejnej tury astronautów zostały aż cztery lata.

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
  • zdjęcie nr.11
  • zdjęcie nr.12
  • zdjęcie nr.13
  • zdjęcie nr.14
  • zdjęcie nr.15
  • zdjęcie nr.16
  • zdjęcie nr.17
  • zdjęcie nr.18
  • zdjęcie nr.19
  • zdjęcie nr.20
  • zdjęcie nr.21
Kadry z filmu "Marsjanin", reż. Ridley Scott

Ręka w górę, kto po "Prometeuszu", "Adwokacie" i "Exodusie" solennie przysięgał, że żadnego filmu Ridleya Scotta już nigdy nie obejrzy? To prawda, niezwykle płodny angielski twórca nie miał ostatnio najlepszej passy. Przygotowując (w charakterze producenta) "Łowcę Adroidów 2" najwyraźniej postanowił wyciągnąć wnioski z bolesnych lekcji nieudanych projektów. "Marsjanina", w przeciwieństwie do wymienionych tytułów, charakteryzuje pożądane osiągnięcie błogiego stanu równowagi między elementami poważnymi, dramatycznymi, a tymi zabawnymi, zgodnie z panującą obecnie w Hollywood modą i gustami widzów (jak niedawno w "Mad Maksie", seriach o Jamesie Bondzie czy Batmanie).

Kwestie moralności, chwały, patriotyzmu, kierowania się honorem i wyższym dobrem ludzkości, zostały tu zastąpione przez prostą w wymowie opowieść o przetrwaniu w stylu robinsonowskim czy macgyverowskim. Mamy więc organizację upraw na naturalnym nawozie, rysowany na ścianie kalendarz, pomysłowe wynalazki, urzekający momentami humor ironiczny, znajdzie się też miejsce na szlagiery disco i samego Davida Bowie - wszystko zresztą wspaniale sfilmowane kamerą Dariusza Wolskiego. Tym razem Scott nie zamierza być patetyczny, ale praktyczny. I wychodzi mu to na dobre. Tylko nauka (i srebrna taśma izolacyjna) nas ocalą!

[Magdalena Maksimiuk, 40. TIFF]