• Magdalena Maksimiuk
    Magdalena Maksimiuk
Niewygodna prawda
  • 4
  • 1
Niewygodna prawda

"Niewygodna prawda" [recenzja]

"Niewygodna prawda" ("Truth"), reż. James Vanderbilt (2015)

Idealne dla: fanów filmów "Wszyscy ludzie prezydenta", "Spotlight", "Good Night and Good Luck", "Zodiak"

Dla pełniejszego zrozumienia, o czym właściwie jest film Jamesa Vanderbilta, a co ważniejsze - do autentycznego przejęcia się obserwowanymi wydarzeniami i losem bohaterów, niezwykle istotne jest przybliżenie postaci Dana Rathera i roli, jaką odegrał w amerykańskiej telewizji. 

Ten długoletni reporter stacji CBS, następca innej ikony dziennikarstwa - Waltera Cronkite'a, podawał informacje z pierwszej ręki m.in. o zamachu na Kennedy'ego, aferze Watergate, katastrofie Challengera czy amerykańskich operacjach na Bliskim Wschodzie. Przez lata stał się opoką społeczeństwa, zaufanym, poważanym dziennikarzem tzw. "starej szkoły". Chętnie widziano w nim nie tylko "prezentera", jak się to dzisiaj najczęściej nazywa, ale kogoś, kto sam decydował o zawartości programów informacyjnych, a nierzadko również samodzielnie pozyskiwał materiały do kolejnych odcinków flagowych "60 minut". Na przykładzie Rathera szkolono całe pokolenia pracujących obecnie reporterów, choć proponowany przez niego styl należy już niestety do zamierzchłej przeszłości. Nie o styl jednak chodzi, a o etos pracy, mit niezłomnego dziennikarza. Samego przeciwko skorumpowanemu systemowi. 

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
  • zdjęcie nr.11
  • zdjęcie nr.12
  • zdjęcie nr.13
  • zdjęcie nr.14
  • zdjęcie nr.15
Kadr z filmu "Niewygodna prawda", reż. James Vanderbilt

Dan Rather odstąpił od prowadzenia programów informacyjnych w 2006 roku po ujawnieniu kilku - prawdopodobnie sfałszowanych - dokumentów dotyczących służby prezydenta Busha Jr. w siłach powietrznych. "Niewygodna prawda" opowiada o wydarzeniach prowadzących bezpośrednio do rezygnacji dziennikarza po 43 latach pracy w telewizji, a widz poznaje kulisy afery za pośrednictwem producentki telewizyjnej Mary Mapes (Cate Blanchett). To ona jako pierwsza zainteresowała się tematem i dążyła do jego wykorzystania przed wyborami prezydenckimi w 2004 roku. W tym celu zebrała drużynę specjalistów w różnych dziedzinach (odtwarzanych przez Dennisa Quaida, Tophera Grace i Elisabeth Moss), których zadaniem było zebranie dowodów na poparcie tezy o unikaniu przez Busha służby wojskowej. 

Reżyserski debiut Vanderbilta (scenarzysty i producenta m.in. dość zbliżonego w tonie "Zodiaka") spotkało to nieszczęście, że powstał w tym samym roku co fantastyczny "Spotlight". I jeden i drugi obraz dotyczy w końcu dziennikarskich śledztw, ale porównując ich tematykę łatwo dojść do wniosku, że drużyna Rathera i Mapes zajęła się kwestią dość błahą i nieistotną z punktu widzenia zwykłego, szarego człowieka. Osią fabuły jest tu bowiem problem techniczny związany z cechami maszyn do pisania, podczas gdy film McCarthy'ego wraca do spraw molestowania dzieci przez katolickich księży. 

Odkładając jednak tę kwestię na bok, "Niewygodną prawdę" ogląda się dobrze przede wszystkim dzięki znakomitej obsadzie i precyzyjnie rozpisanym dialogom. Na pierwszy plan wysuwa się naturalnie Cate Blanchett (choć nie jest to rola jej życia, jak chcą niektórzy krytycy), po raz kolejny w karierze wcielająca się w postać "dziennikarki walczącej" (jak w "Veronice Guerin"). Jej występ to jeden z najmocniejszych punktów obrazu, zaraz obok świetnych, choć jak się wydaje niewystarczająco wykorzystanych talentów Elisabeth Moss i Tophera Grace. 

"Niewygodna prawda" igra z opinią publiczną, buńczucznie oświadczając już w samym tytule, że to, co widzimy na ekranie to święta prawda. Obserwowane wydarzenia i okoliczności zdają się jednak temu przeczyć, wprowadzając lekką konsternację. Nie zmienia to jednak faktu, że film Vanderbilta to przykład solidnie zrealizowanego kina gatunkowego, który ma szansę powalczyć o najważniejsze branżowe nagrody sezonu.

[Magdalena Maksimiuk, 40. TIFF]