• Marta Bałaga
    Marta Bałaga
Piotruś. Wyprawa do Nibylandii
  • 2
  • 1
Piotruś. Wyprawa do Nibylandii

"Piotruś. Wyprawa do Nibylandii" ("Pan"), reż. Joe Wright (2015)

Joe Wright postanowił wzbogacić historię Piotrusia Pana o prequel.

Nastoletni Peter (Levi Miller), porzucony w niemowlęctwie przez matkę (Amanda Seyfried), dorasta w londyńskim sierocińcu podczas II wojny światowej. Choć nigdy nie poznał żadnego ze swoich rodziców, wciąż wierzy, że pewnego dnia wreszcie dowie się, skąd pochodzi i co oznacza tajemniczy naszyjnik na jego szyi - jedyna pamiątka, jaką przed laty zostawiła mu matka. Kiedy po osłoną nocy do sierocińca przybywają najprawdziwsi piraci, by wykraść głęboko śpiących chłopców z łóżek, Peter wyrusza w podróż przekraczającą granice wyobraźni.

Pierwsze słowa krytyki wobec filmu Wrighta padły już kilka miesięcy temu. Okazało się, że w roli Tygrysiej Lilii, indiańskiej księżniczki zamieszkującej Nibylandię, obsadzono bielszą od Śnieżki Rooney Marę. Tysiące oburzonych fanów podpisało petycję sprzeciwiającą się tej decyzji. Po obejrzeniu "Piotrusia" wszelkie wzbudzające kontrowersje kwestie schodzą jednak na drugi plan.

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
  • zdjęcie nr.11
  • zdjęcie nr.12
  • zdjęcie nr.13
  • zdjęcie nr.14
  • zdjęcie nr.15
  • zdjęcie nr.16
  • zdjęcie nr.17
  • zdjęcie nr.18
  • zdjęcie nr.19
  • zdjęcie nr.20
  • zdjęcie nr.21
  • zdjęcie nr.22
  • zdjęcie nr.23
Kadry z filmu "Piotruś. Wyprawa do Nibylandii", reż. Joe Wright

Pomysł na to, żeby do znanych i lubianych opowieści dopisywać wątki nie mające nic wspólnego z oryginałem okazał się już bardzo opłacalny - "Czarownica", zainspirowana rogatą postacią znaną ze "Śpiącej królewny", okazała się w końcu kasowym przebojem. Naprawdę nie wiadomo jednak, co do słynnej historii J.M. Barriego miałaby wnieść wiedza o tym, że matka Piotrusia Pana po godzinach najwyraźniej uprawiała parkour, a kapitan Hook był kiedyś... Indiana Jonesem?

"Pan" składa się z kilku zupełnie różnych filmów - jakimś cudem znalazło się tu miejsce i na Dickensowski dramat, i na nieumotywowany niczym musicalowy numer, który każdego fana Nirvany przyprawi o ból podbrzusza. Niestety, żaden z nich nie jest dobry. To migotliwy bełkot, któremu brak wyobraźni, serca i przede wszystkim sensu. W obliczu dialogów sztywniejszych niż pal Azji, Hugha Jackmana ucharakteryzowanego na japońską gejszę i scen akcji przypominających wyjątkowo długą rundę paintballa, jedyną rzeczą, w którą można uwierzyć po obejrzeniu "Piotrusia" jest to, że Steven Spielberg otwiera gdzieś właśnie wyjątkowo drogą butelkę szampana - na tle filmu Wrighta nawet jego znienawidzony "Hook" wydaje się niesłusznie zapomnianą klasyką.

[Marta Bałaga]