Samoloty
Dusty, mimo że jest samolotem rolniczym, marzy o ściganiu się z najlepszymi. Gdy niespodziewanie udaje mu się zakwalifikować do wyścigu dookoła globu, przychodzi czas na ciężką pracę.

Musi nie tylko wiele się nauczyć (w czym pomoże lotniczy weteran II wojny światowej), ale pokonać dość nietypową przypadłość – lęk wysokości.
 
Jeśli streszczenie fabuły niebezpiecznie przypomina wam coś, co już znacie, to nie jest to przypadek. "Samoloty" są niemal dokładną kalką "Aut". W obu produkcjach są wyścigi, stary trener, w końcu główny bohater, który oprócz spełnienia marzeń musi pokonać swoje słabości. Także przesłanie mówiące, że dzięki ciężkiej pracy da się wiele osiągnąć, zaś w sporcie od sławy ważniejsze jest fair play, ciężko uznać za coś nowego. Wydaje się, że morał płynący z niedawnego "Uniwersytetu potwornego" był znacznie aktualniejszy.
 
Mimo że wszyscy wiedzą, jak rzecz musi się potoczyć, film ogląda się bez bólu. Jest bardzo ładnie zrobiony plastycznie, wyścigi są emocjonujące, zaś ścieżka dźwiękowa wpada w ucho. Sprawdza się też najważniejszy element, czyli postacie, które w większości są całkiem sympatyczne i da się je polubić.
 
Tym bardziej więc szkoda, że "Samoloty" są tak mało zabawne. Humor w dużej części jest siermiężny i wymuszony. Niektóre dobre pomysły też nie zostały do końca wykorzystane. Przykładem tego są różne narodowości zawodników, czy latanie nad kolejnymi krajami. Taj Mahal czy Himalaje są zrobione porządnie, ale to jednak trochę za mało.
 
Chociaż film Klaya Halla nie jest nieudany, to jednak ciężko nie czuć rozczarowania. To rozrywka na co najwyżej przyzwoitym poziomie.
[Jędrzej Dudkiewicz]