"Son of a Gun", reż Julius Avery (2014)

Ewan McGregorJacek Koman i Alicia Vikander. To się nie mogło nie udać. A jednak. Głównym grzechem "Son of a Gun" jest jego przeciętność, bo to film ani zły, ani dobry; taki, który ogląda się bezboleśnie, by zaraz potem zapomnieć o minionym seansie.

Julius Avery ma ambicje, by kręcić kino niezależne, trochę brutalne, nieco przewrotne i nietuzinkowe, ale podobną historię przedstawiano na ekranie już wielokrotnie, z gorszym lub, nawet częściej, lepszym skutkiem. Oto młody i niedoświadczony nastolatek JR (Brenton Thwaites, mimozowaty książę z "Czarownicy"), sierota, dziecko ulicy, trafia do więzienia, gdzie pod ojcowską opiekę bierze go zatwardziały gangster (Ewan McGregor). Za tę protekcję przyjdzie później młodziakowi zapłacić, jednak przestępcze życie szybko go wciąga i zamiast odejść cichaczem po spłaceniu długu, pod przywództwem Brendana JR uczy się nowego fachu.

Oryginalność pomysłu jest więc kwestią mocno dyskusyjną; raz to Avery próbuje dodać swemu pomysłowi świeżości, budując - jakby nie było dość prostacką - analogię między gangsterskim życiem a grą w szachy, innym razem zahacza o temat relacji Brendana i JR, który, pozbawiony w dzieciństwie męskiego wzorca, idealizuje starszego kolegę, widząc w nim figurę ojcowską. Wszystko to pokazane jest jednak zbyt pobieżnie, a jednocześnie zbyt natrętnie, by widz mógł potraktować to na serio. Najwyraźniej pokazywanie emocji i uczuć nie jest mocną stroną reżysera.

Avery nie zaskakuje też ani przez chwilę, tocząc swą opowieść po dawno już utartym szlaku, i nawet twist fabularny w końcówce wyda się koneserom sensacji miałki i wtórny. Thwaites, próbujący przebić się na pierwszy plan, walcząc o dominację z McGregorem, wypada blado; jego postać jest kiepsko napisana, nie sposób jej lubić i kibicować, a i możliwości aktorskie 25-latka, zestawionego z dojrzalszymi i bardziej doświadczonymi partnerami z planu, wydają się mocno ograniczone. Nie jest też jasne, dlaczego w nieinteresującym JR miałaby się zakochać piękna Tasha, rosyjska prostytutka marząca o wyrwaniu się z mafijnego piekiełka. Grająca ją Alicia Vikander, pochodząca ze Szwecji, to jedna z najzdolniejszych artystek młodego pokolenia, kobieta-kameleon, na ekranie, w zależności od roli, zmieniająca się nie do poznania. Drugim jasnym punktem "Son of a Gun" jest, naturalnie, Ewan McGregor, dający z siebie wszystko, trzecim - Jacek Koman. Polaka obsadzono standardowo, w roli bezwzględnego rosyjskiego mafioza, którego banda terroryzuje australijskie miasta. I to właśnie dla nich warto jednak przysiąść na chwilę przed ekranem.
 
[Sonia Miniewicz]

"Son of a Gun"