• Kuba Armata
    Kuba Armata
The Childhood of a Leader
  • 0
  • 1
The Childhood of a Leader

"The Childhood of a Leader", reż. Brady Corbet (2015)

Idealne dla: fanów twórczości Michaela Haneke, nie tylko spod znaku "Białej wstążki", filmu "Omen" Richarda Donnera

Oto przed nami kolejny reżyserski debiut cenionego aktora. Po Ryanie Goslingu i Natalie Portman następnym, który w niewielkim odstępie czasu postanowił wyjść poza bezpieczną strefę, jest Brady Corbet. Amerykanin, postrzegany przez pryzmat kina autorskiego, znany jest z ról u Larsa von Triera czy Michaela Hanekego. Podobnie jak Gosling i Portman kalkulacje postanowił odłożyć na bok i zamiast tego rzucił się na głęboką wodę.

Do swojego pełnometrażowego debiutu Corbet przygotowywał się sumiennie. O tym projekcie myślał od dziewięciu lat, kiedy w ręce wpadła mu książka Margaret MacMillan poświęcona wydarzeniom, które doprowadziły do podpisania traktatu wersalskiego. Właśnie w tym czasie, wieńczącym I wojną światową, osadza on akcję debiutanckiej fabuły. Historia zamyka się tu w czterech ścianach pewnej francuskiej rezydencji. Opowieść widzimy oczami rodziny, na którą składają się nieobecny ojciec, surowa matka, pełna dobrej chęci guwernantka i demoniczne dziecko.

Młody bohater nie bez kozery kojarzy się z tym z kultowego "Omenu" Richarda Donnera, w końcu "The Childhood of a Leader" to także film o tym, jak rodzi się zło. Tyle tylko, że zło bardziej realne, namacalne, które w nie tak odległym czasie stało się niestety udziałem dziesiątek tysięcy ludzi. W postaci młodego bohatera, o czym zresztą wspominał sam Corbet, daje się odnaleźć bowiem rys Benito Mussoliniego. Tym samym debiut amerykańskiego aktora to obraz rodzącego się faszyzmu. Choć jeszcze niedookreślonego i nie ujętego w doktrynę.    

Do filmu Corbeta najbardziej pasuje chyba słowo "niespokojny". Pozostaje on w tym konsekwentny od pierwszej do ostatniej sceny. Zarówno na płaszczyźnie fabularnej, jak i w sposobie realizacji. Poczucie osobliwego dyskomfortu odczuć można zwłaszcza w warstwie dźwiękowej, do czego przyczynił się przede wszystkim muzyk Scott Walker. Corbet dzieli film na trzy rozdziały, tytułując każdym z nich słowem "tantrum" (które można by przetłumaczyć jako "furia"), co notabene trafnie oddaje płynącą z nich atmosferę. Chłód i mrok, jakie biją z "The Childhood of a Leader", zbliżają debiut Corbeta właśnie do kina Hanekego, choć nie jest to tak bezrefleksyjne kopiowanie jak w przypadku Goslinga i Nicolasa Windinga Refna. Autorskie aspiracje potwierdza obsada, z Liamem Cunninghamem, Bérénice Bejo i Stacy Martin na czele. Z "gwiazd" jest tu tylko Robert Pattinson, choć i on ostatnimi czasy zaangażowany jest przede wszystkim w dalekie od mainstreamu projekty.

Można odnieść wrażenie, że wszystko, nawet najmniejszy detal u Corbeta powinien mieć znaczenie, a oprócz tego najlepiej, by miał jeszcze ukryty sens. Prostotę wypiera zatem tu złożoność, a ambicja miesza się z manierą. Pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych filmach proporcje te ulegną zmianie.

[Kuba Armata]