• Redakcja
    Redakcja

Co się dzieje, gdy demagog i despota obejmuje władzę? Filmy znają na to odpowiedź. Sprawdźcie w naszym rankingu, jak może się to skończyć! Niektóre z wymienionych tytułów to komedie, inne są śmiertelnie poważne - ale wszystkie powstały ku przestrodze. Oto najciekawsi filmowi despoci.

Greg Stillson "Martwa strefa", reż. David Cronenberg (1983)

W adaptacji powieści Stephena Kinga główny bohater Johnny budzi się z trwającej pięć lat śpiączki i odkrywa, że jest w stanie przewidzieć przyszłość osoby, której dotknie. Jedną z takich osób jest Stillson - kandydat na prezydenta. Jak wynika z przeczucia Johnny'ego, zostanie on prezydentem, szaleńczym despotą, który rozpęta nuklearną wojnę. Johnny będzie próbował zabić Stillsona, by zapobiec katastrofie.

Ryszard III "Ryszard III", reż. Richard Loncraine (1995)

W tej uwspółcześnionej wersji dramatu Szekspira, Ian McKellen wciela się w rolę księcia Gloucester, który został przedstawiony jak stylizowany na Adolfa Hitlera faszystowski dyktator. To przenikliwy portret człowieka opętanego rządzą władzy i przestroga przed niebezpieczeństwem, jakie może spowodować. To też portret megalomana i choć od początku wiadomo, że jest czarnym charakterem, jego socjopatyczny urok ma uwodzicielską moc, która zostaje zwiększona przez monologi wygłaszane prosto do kamery.

Prezydent Judson Hammond "Gabriel Over the White House", reż. Gregory La Cava (1933)

Walter Huston w roli prezydenta USA Judda Hammonda, skorumpowanego i bezużytecznego przywódcy kraju rządzonego przez gangsterów i wielkie korporacje. Po wypadku samochodowym Hammond zapada w śpiączkę, z której budzi się innym człowiekiem. Od tej pory za cel postawi sobie uratowanie swego kraju. A robi to rozdzielając gospodarkę od spraw rządu, rozwiązując Kongres, który próbuje zakwestionować jego decyzje, nacjonalizując przemysł alkoholowy, ogłaszając stan wojenny, powołując tajne służby porządkowe (w brunatnych koszulach) i usuwając swoich wrogów. W końcu grozi reszcie świata tajną bronią, by wymusić pokój. To, co w tym filmie najdziwniejsze, to fakt, że nie jest to opowieść ku przestrodze, ale propagandowa agitka, marzenie o wielkim liderze, który wyciągnąłby Amerykę z wielkiego kryzysu. 

Adenoid Hynkel "Dyktator", reż. Charles Chaplin (1940)

Jeden z najbardziej znanych portretów rządów autorytarnych w historii kina. Bohater, Adenoid Hynkel jest oczywiście wzorowany - wcale nie w zawoalowany sposób - na Adolfie Hitlerze. Co ciekawe, pomysł na film powstał przed wybuchem II wojny światowej i na długo przed konferencją w Wannsee, na której dyskutowano o "praktycznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej". Pomimo humoru, w jaki obfituje "Dyktator", jest to bezkompromisowy i zaskakująco profetyczny film.

Imperator Palpatine ze "Star Wars" (1980-2005)

Choć prequele oryginalnej sagi "Gwiezdne wojny" nie są szczególnie udane, jedna rzecz w nich wyszła - intrygująco nakreśliły historię jednego z najbardziej ikonicznych czarnych charakterów. Choć nie tego, o którego twórcom chodziło. Podczas gdy Darthowi Vaderowi prequele nie zrobiły zbyt dobrze, Imperator Palpatine na nich zyskał. Pokazały one głębię tej postaci i początki jej nikczemności - przechodzi ścieżkę, która przypomina te, po których kroczyło wielu dyktatorów znanych z historii. Imperator był kiedyś senatorem, który dzięki swym manipulacjom doszedł do władzy, a następnie podsycał lęki i pociągał za sznurki z ukrycia, by umocnić swą pozycję i doprowadzić do galaktycznej wersji nocy długich noży - czyli unicestwienia Jedi i ich sojuszników. To zdecydowanie jeden z najgorszych kinowych despotów.

Ten artykuł ma więcej niż jedną stronę. Zobacz kolejne.