• Michał Hernes
    Michał Hernes
Spectre
  • 3.4
  • 2
Spectre

Tylko u nas: Hoyte van Hoytema o Łukaszu Bielanie i pracy nad "Spectre" [wywiad]

Hoyte van Hoytema to holenderski operator filmowy, który studiował w Łódzkiej Szkole Filmowej. Jest znany z pracy przy takich filmach jak "Interstellar", "Szpieg" czy "Spectre". Nam opowiada o swoim przyjacielu Łukaszu Bielanie, który pomagał mu przy tej ostatniej produkcji.

Michał Hernes: Roman Polański powiedział o łódzkiej Filmówce, że była, jest i być powinna miejscem pełnym upartych ludzi o wielkich ambicjach. Co sądzisz o tej opinii?

Hoyte van Hoytema: Wydaje mi się, że trafił nią w sedno. Często odbieram szkołę jako bańkę, po której poruszasz się niczym po symulacji nieistniejącego braku kompromisów i przedziwnej, pretensjonalnej wersji przemysłu filmowego. Chroniąc się przed przyziemną i, przeważnie dającą kopniaka, rzeczywistością, musisz się nauczyć patrzeć na siebie jak na artystę. Co prawda jest to bardzo dobre dla twojego artystycznego rozwoju, ale przejście do prawdziwego życia wiązało się z bardzo twardym lądowaniem.   

Do "Spectre" zaangażowałeś swojego przyjaciela Łukasza Bielana, z którym współpracę planowaliście od lat. Parafrazując wypowiedź postaci granej przez Christopha Waltza w Bondzie, dlaczego zajęło wam to tak długo?

Cóż, przeważnie sam pracuję jako operator. Musieliśmy jednak w końcu połączyć siły, bo Łukasz jest jedną z najbardziej kompetentnych osób, jakie znam. Poza tym ma ogromny talent i wielką wiedzę. Plan filmowy to natomiast miejsce pełne mnóstwa skomplikowanych relacji, politycznych gierek i wrażliwości. Do dużych wyzwań należy umiejętność poruszania się po nim z gracją, połączona z tworzeniem artystycznej wolności. Jeśli zaś chodzi o Łukasza, to gdy pracuje jako operator, używa wszystkich swoich zmysłów i całego serca. Wie, co jest dobre dla filmu, a co nie. Mówiąc o tym, mam na myśli nie tylko stronę techniczną; Łukasz ma w sobie wielką intuicję do wyczuwania sytuacji. 

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
  • zdjęcie nr.11
  • zdjęcie nr.12
  • zdjęcie nr.13
  • zdjęcie nr.14
  • zdjęcie nr.15
  • zdjęcie nr.16
Kadry z filmu "Spectre", reż. Sam Mendes

Czego się od siebie nawzajem nauczyliście?

Wierzę, że praca z nim sprawiła, że jestem lepszy w operatorskiej grze zespołowej. Żeby osiągnąć jak najlepsze rezultaty, musiałem się nauczyć ufać mu i jego instynktowi, odkładając na bok swoją własną obsesję kontroli. Spontaniczne działania Łukasza nie zawsze były takie same jak moje, ale też niekoniecznie złe. Jako dobry operator kamery musisz podążać za własnymi przeczuciami, niezależnie od próby usatysfakcjonowania pierwszego operatora. 

Jak scharakteryzowałbyś swoje relacje z Łukaszem: jesteście kumplami, braćmi czy jak mistrz i uczeń? 

Wszystkim tym naraz! Twoje rzemiosło jest twoją największą zaletą. Praca z operatorem nieodwołanie zamienia wasze relacje w bardzo intymne i osobiste. Jesteście jak małżeństwo… Tak przynajmniej wygląda obcowanie z najbliższymi mi współpracownikami. Jeśli nie ma w tym nic osobistego, automatycznie przekłada się to na brak autentyzmu i wzajemnego szacunku.  

Kiedy Johnny Depp dzwoni do polskiego operatora Dariusza Wolskiego, wita go słowami "ku**a mać". Jak witasz się z Łukaszem?

Mówiąc mu, po polsku, "dzień dobry kochanie", w najbardziej płynący prosto z serca i gejowski sposób, w jaki jest to możliwe [śmiech]. Bardzo chcę jeszcze kiedyś z nim pracować.

Spectre

Fot. Hoyte van Hoytema, thefilmstage.com / Materiały prasowe

[Rozmawiał Michał Hernes]