• Karolina Wanat
    Karolina Wanat
Mr. Robot
  • 4.3
  • 1
Mr. Robot

TYLKO U NAS: Jak "Mr. Robot" uniknął żenady? Relacja z SXSW 2016

"Mr. Robot" nie jest dzieckiem frustracji, chociaż Sam Esmail niekoniecznie doceniał metody do jakich uciekali się inni reżyserzy podczas kręcenia filmów o hakerach. Bezładne uderzanie palcami w klawiaturę, trójwymiarowe kody unoszące się w próżni... Podczas rozmowy na odbywającym się w Austin festiwalu SXSW razem z aktorami Ramim Malekiem i Christianem Slaterem opowiadał o tym, jak bardzo trzeba się postarać, żeby przenieść świat hakerów na ekran.

- Dorastałem jako nerd wśród innych nerdów i hakerów. Chciałem opowiedzieć historię o tej kulturze tym bardziej, że do tej pory powstawały o niej same marne i tandetne produkcje - tłumaczy Sam Esmail. - Można pokazywać programistów i hakerów bez fruwających barwnych zer i jedynek. Mocno trzymaliśmy się szczegółów technicznych. Zdarzało nam się dopracowywać elementy widoczne na ekranach, które potem pojawiały się przez zaledwie kilka sekund. Moim zdaniem tylko wtedy, kiedy przykłada się uwagę do najdrobniejszych detali, można osiągnąć wiarygodność. Przy  pracy nad serialem mamy wielu specjalistów zarówno z zakresu programowania, ale również konsultanta z FBI. Poza tym zbieramy informacje na własną rękę. W serialu aktorzy wykorzystują prawdziwe aplikacje.

Punktem wyjścia dla Esmaila nie była wcale fabuła, a główny bohater  - Elliot Alderson. - Nigdy nie chodziło o dramatyczne zwroty akcji. Nie chciałem bawić się z widzem, zwodzić go, oszukiwać. Przede wszystkim chciałem pomóc w zrozumieniu Elliota i pokazać, co czuje - opowiada Esmail. Grany przez Maleka haker ma słabość do bluz z kapturem, problemy z używkami i zupełnie nie radzi sobie w kontaktach międzyludzkich. - Moim wyzwaniem było stworzenie Elliota. Fascynowała mnie jego skomplikowana osobowość. Komputer, to jego narzędzie, które wcale nie pomaga mu w odnalezieniu miejsca w społeczeństwie. Technologia izoluje nas od rzeczywistości. Żyjemy w realiach starannie dopracowanych profili na Facebooku - opowiada Malek. - Sam na wstępie przedstawił mi wizję serialu. Z miejsca zrozumiałem, że nie ma mowy o żadnych green screenach. Będę siedział i pisał na klawiaturze. Co miałem robić? Siadłem i zacząłem ćwiczyć.

Specjalna scenografia Mr. Robot w centrum Austin:

  • zdjęcie nr.1
  • zdjęcie nr.2
  • zdjęcie nr.3
  • zdjęcie nr.4
  • zdjęcie nr.5
  • zdjęcie nr.6
  • zdjęcie nr.7
  • zdjęcie nr.8
  • zdjęcie nr.9
  • zdjęcie nr.10
Fot. Karolina Wanat

To był jeden z wielu detali, o które zadbał Esmail. -  W większości produkcji tego typu na ekranach komputerów widzimy jakieś bzdury, a aktorzy bezładnie szorują palcami po klawiaturach. Rami musiał wpisywać prawdziwy kod. Na początku trwało to wieki, ale pomału zaczyna się wprawiać - tłumaczy.

Zarówno Malek jak i Slater żartują podczas rozmowy ze swoich umiejętności programistycznych. Pierwszy przyznaje, że programowanie to dla niego wciąż czarna magia, a drugi wspomina, jak bardzo przejął się swoją rolą. - Chciałem zaimponować Samowi. Na własną rękę zacząłem zbierać informacje z Internetu, sporo pomogła mi Wikipedia. Myślałem, że wiem już wszystko. Następnego dnia obudziłem się i okazało się, że cała moja wiedza jest przeterminowana.

Esmail bardzo nie chce, żeby jakiekolwiek kluczowe informacje o drugim sezonie "Mr. Robot" wyszły poza ekipę. - Mam olbrzymią paranoję. Tak samo było podczas kręcenia pierwszego sezonu. Wtedy wszyscy pukali się w głowę i powtarzali mi, żebym się uspokoił. Przecież kogo może obchodzić jakiś nikomu nieznany serial?

Dzisiaj, po dwóch Złotych Globach, w tym za najlepszy serial dramatyczny, drugi sezon "Mr. Robot" jest jedną z najbardziej wyczekiwanych premier tego roku. W wywiadach reżyser zdradza tylko to, co każdy śledzący produkcję może się domyślić: będziemy świadkami kolejnych  wewnętrznych potyczek Elliota. Na więcej pozostaje nam poczekać do premiery kolejnego odcinka serialu.

[Karolina Wanat]