"Uciekinier": wyspa filmowych skarbów

 
Jeff Nichols dołącza do grupy twórców, którzy chcą i potrafią zajrzeć do niedorosłej duszy i poważnie potraktować jej rozterki.
 
Uciekinier" (w oryginale znacznie bardziej klimatyczny „Mud") to trzeci pełnometrażowy film Nicholsa, reżysera, o którym świat usłyszał, gdy jego doskonałe „Take Shelter" zaczęło taśmowo zgarniać niemal wszystkie możliwe nagrody na kolejnych festiwalach.

Tamten pełen napięcia, doskonale poprowadzony dramat psychologiczny z wspaniałymi rolami Jessiki Chastain i Michaela Shannona był wyraźnym sygnałem unikalnego talentu Nicholsa. W „Uciekinierze" - filmie bardziej wyciszonym, mniej spektakularnym, ale wciąż świetnym - reżyser z Little Rock w Arkansas dowodzi, że jest w stanie spełnić pokładane w nim nadzieje.
 
Nichols wraca w rodzinne strony, sytuując akcję pośród rzecznych meandrów w swoim rodzinnym stanie, gdzie głównym źródłem utrzymania jest rzeka. Woda to źródło ryb, skorupiaków, pereł... i wyrzucanych przez ludzi śmieci, z których niektóre – jak słusznie zauważa wujek jednego z małych bohaterów, Galen (Michael Shannon powraca w epizodzie) – warte są fortunę. Ellis (znany z „Drzewa życia" Tye Sheridan ma urok młodego Brada Renfro) i Neck (Jacob Lofland) niczym bohaterowie powieści Marka Twaina mają dusze odkrywców i apetyt na przygodę. Pewnego dnia wymykają się o świcie, by odszukać łódź, którą poprzednia powódź wcisnęła ponoć między konary drzew. Kiedy docierają na swoją „wyspę skarbów" z zaskoczeniem odkrywają, że nie jest ona bezludna. Ściśnięty konarami wrak motorówki zamieszkuje bowiem tajemniczy mężczyzna, z którym chłopcy szybko nawiązują relację. Brudny, z nadkruszonym zębem, w magicznej koszuli i podkutych krzyżami butach, Mud grany przez Matthew McConaugheya jest poligonem ścierających się kontrastów. Cechuje go imponująca fizjonomia dorosłego mężczyzny i dziecięca niemal ufność w siłę uczuć. Szacunek do mistycznych rytuałów i pragmatyka, ucieleśniona przez wetknięty za pasek spodni pistolet. Aura noszącego mroczną tajemnicę, ale ciepłego Muda działa równie silnie na młodych chłopaków, co na widzów.
 
Nichols dołącza do grupy twórców, którzy chcą i potrafią zajrzeć do niedorosłej duszy i poważnie potraktować jej rozterki. Reżyser równolegle rozwija historie swoich bohaterów – Muda i Ellisa. Obaj przeżywają sercowe rozterki, podejmują trudne decyzje, na nowo uczą się świata, kiedy ich poprzednia rzeczywistość rozsypuje się w drobny mak. Mimo dzielącej ich różnicy wieku ich relację swobodnie można nazwać przyjaźnią, podszytą też pragnieniem ojcowskiej bliskości i autorytetu, których, z całkiem innych powodów, obu bohaterom w jakimś stopniu brakuje. Nichols szanuje emocje swoich postaci. O uczuciach czternastolatka opowiada z równie wielkim zaangażowaniem i powagą, co o dylematach dorosłego mężczyzny. Ujmuje jego drobiazgowość, cierpliwość obserwacji. Reżyser porusza się w przestrzeni, którą doskonale zna i tę kompetencję potrafi przekuć w czyn, prezentując na ekranie wielowymiarowy, fascynujący świat przedstawiony, gdzie równie ważnymi bohaterami co postaci są natura, zwyczaje i mentalność tego miejsca na ziemi. Wkraczając w jego filmowy świat wchodzimy poniekąd do zaczarowanego ogrodu, zmatowionej przydrożnym pyłem krainy piękna i brzydoty, miłości i lęku – ale i zwyczajności. Nichols ze wzruszającym wyczuciem zarysowuje pomost pomiędzy wrażliwością chłopca i mężczyzny. Mud wierzy wiarą dziecka. Ellis i Neck mają ciała czternastolatków i odwagę przynależną dorosłym mężczyznom. „Uciekinier" to magiczna propozycja od filmowca, który nigdy nie zgubił dziecięcej pasji i ciekawości świata.
 
[Anna Tatarska]