11 dowodów na to, że nie warto kochać

Bliżej
Co zrobić, żeby przetrwać walentynki? Sięgnąć po nasz ranking filmów anty-miłosnych. Przedstawia Ola Salwa.

1. "Bliżej", reż. Mike Nichols


W miłości, jak w życiu, obowiązuje zasada, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Oraz, że za żadne skarby nie należy tego sprawdzać. Zapomnieli o tym bohaterowie filmu Nicholsa, dwie pary, które dokonują między sobą roszad. Zestawy oryginalne zawierają Julię Roberts i Clive'a Owena oraz Natalie Portman z Judem Law. Po zmianie par zamiast sielanki są hałdy poczucia winy i rozczarowania. W pewnej chwili grana przez Portman postać wybucha i całkiem zasadnie pyta: "Gdzie jest niby ta miłość? Nie widzę jej, nie mogę dotknąć, poczuć ani usłyszeć. Słyszę, że coś mi wyznajesz, ale te gładkie słówka są mi na nic!"   
Ulotny charakter miłości świetnie puentują słowa piosenki Damiena Rice'a "Blower's Daugher", która ilustruje film: "Nie mogę przestać o tobie myśleć, póki nie znajdę sobie kogoś nowego".


2. "500 dni miłości", reż. Marc Webb


Główny bohater filmu, Tom (Joseph Gordon-Levitt) miał pech dwa razy. Najpierw, gdy uwierzył, że "nie zazna szczęścia, dopóki nie spotka tej jedynej". Na taką postawę miały wpływ smutne ballady pop i błędna interpretacja filmu "Absolwent" - tego dowiadujemy się z prologu filmu. Drugi niefart?  Poznał Summer i uznał, że to właśnie jej szukał całe życie, bo dziewczyna ma podobny do niego gust muzyczny i też jest lekko odklejona od rzeczywistości. Miłość ma dla Toma funkcję użytkową - ma wreszcie z kim chodzić do alternatywnych sklepów muzycznych, przekomarzać się w Ikei i tworzyć dziwne rytuały. Zupełnie jakby nie mógł robić tego sam lub z przyjaciółmi, a The Smiths brzmieli dobrze tylko przy Summer. Jeśli też macie takie fantazje o miłości, to zobaczcie, jak szybko "urocze" dziwactwa dziewczyny Toma wkurzają go bardziej niż opóźnienia PKP. 
 

3. "Nagi instynkt", reż. Paul Verhoeven


W filmie holenderskiego reżysera miłość jest jak narkotyk - ma przede wszystkim dostarczać ekstremalnych emocji. Dla detektywa Nicka Currana (Michael Douglas) romans z Catherine Tramell (Sharon Stone) jest nietoksycznym zamiennikiem kokainy, alkoholu i papierosów. Oczywiście, nietoksycznym pozornie. Dla pisarki Tramell, która w domu prędzej ma szpikulec do lodu niż bieliznę, ich związek jest środkiem na pobudzenie wyobraźni i warsztatu. Doskonały układ zamknięty? Niezupełnie, bo Curran zapomniał tylko o jednej rzeczy - każdy narkotyk może prowadzić do śmierci i uzależnia, więc, zasypiając co noc u boku Catherine, będzie słyszał dzwonienie szpikulca kładzionego pod łóżkiem. Nie próbujcie tego w domu!
 

Bogusław Linda i Agnieszka Jaskółka

4. "Psy", reż. Władysław Pasikowski


Tak, tak wszyscy wiemy - "bo to zła kobieta była". A może zła była sama koncepcja miłości? Były ubek, obecnie gliniarz z trudnym charakterem (Bogusław Linda) wyciąga z sierocińca młodą dziewczynę (Agnieszka Jaskółka) i zaczyna się nią opiekować. Ona chce go wciągnąć do łóżka, on zamiast konsekwentnie trzymać się zasad, że nie kala się własnego gniazda, w końcu jej ulega. Dziewczyna szybko wyfruwa w świat, szukając bogatszych i lepszych. Franz zostaje z niczym, a my z przekonaniem, że miłość koniec końców musi zejść na psy.


5. "Hiroszima moja miłość", reż. Alain Resnais

 

Jednodniowi kochankowie spotykają się w mieście prawie doszczętnie zmiażdżonym w trakcie wojny. Choć snują plany na przyszłość, wiadomo, że zaraz się rozstaną, bo oboje nie wierzą w szczęśliwą miłość. Ona, Francuzka (Emmanuelle Riva) naprawdę kochała tylko raz -  niemieckiego żołnierza w trakcie wojny. On zginął, gdy probówali uciec i zacząć wspólne życie, ona została potępiona przez całe miasteczko. Jej opowieść to sprytny rebus: jej rodzinna miejscowość nazywa się Nevers, czyli "nigdy". Czyli - spełniona miłość nie istnieje, a cała reszta to miraż, którego tworzenie możemy sobie odpuścić. Przynajmniej 14 lutego.


6. "Jak być kochaną", reż. Wojciech Jerzy Has


Tytuł filmu jest równie przewrotny, jak imię głównej bohaterki, Felicji, które po łacinie znaczy "szczęśliwa". Felicja jest aktorką, podkochuje się w koledze z zespołu, Wiktorze. Autor literackiego pierwowzoru, Kazimierz Brandys, też go ochrzcił ironicznie, bo mężczyzna nie jest żadnym zwycięzcą, tylko słabym, tchórzliwym facetem. Gdy pada na niego podejrzenie o zabójstwo volksdeutscha, Felicja  zgadza się go przechowywać u siebie w mieszkaniu. Miłość jest ślepa, więc dziewczyna widzi ich przyszłość tak: stworzą we dwoje azyl i będą żyć , mimo wszystko. Prawda wygląda tak: Felicja poświęca swój honor, ciało i reputację, a Wiktor nią pogardza, bo jest jedynym świadkiem jego słabości i klęski. Gdy spotkają się po latach, ona wciąż go kocha, on wciąż jest przegrany. Co jej zostało? Papieros, koniak, wspomnienia i melancholia. On ma wódkę. Genialna w roli Felicji Barbara Krafftówna przestrzega: "Wszyscy jesteśmy tacy sami, kto się szanuje, kiedy kocha?".


Kate Winslet i Jim Carrey

7. "Zakochany bez pamięci", reż. Michel Gondry


Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Najpierw wzajemny zachwyt, dziecinne ślizganie się na lodzie (ta scena to kolejny dowód na to, że przez miłość się dziecinnieje, a zakochani nie wyglądają uroczo, tylko kretyńsko), tworzenie wspólnych rytuałów, a potem pojawia się ta trzecia. Rutyna. Wielka, wszechogarniająca, przerażająca, która zdejmuje klapki z oczu i pokazuje, że jedzenie ciągle w tej samej knajpie nie jest urocze, tylko męczące, brudne stopy naprawdę śmierdzą, a farbowanie włosów na wrzaskliwe kolory to nie przejaw fantazji, tylko krzyk rozpaczy. Można się zanudzić ze sobą na śmierć, zagryźć lub rozstać. Bohaterowie - Joel (Jim Carrey) i Clementine (Kate Winslet) mają na to ostatnie sposób- wykasowują się wzajemnie z pamięci w specjalnej klinice. Nie ma wspomnień, nie ma przykrości. Sęk w tym, że zakochują się w sobie na nowo, a każdy kolejny reset pamięci uszkadza umysł. Miłość, dosłownie, ogłupia.
 
 

8. "Opętanie", reż. Andrzej Żuławski


Tytuł mówi sam za siebie - miłość i szaleństwo w jednym stoją domu. Gdy wraca doń Mark (Sam Neill), zastaje żonę (Isabelle Adjani) odmienioną. Odmawia kontaktu, znika gdzieś na całe dnie, wpada w obłęd. Mark słusznie podejrzewa, że kobieta go zdradza, co okazuje się - dosłownie - makabryczne.  Potworną wyobraźnię reżysera zasilał prywatny zawód miłosny, który przepisał w filmie na ekspresyjną mieszankę kolorów, do dziś budzącą grozę scenę z udziałem Adjani, siatki z zakupami i korytarza w metrze. Kochać do szaleństwa czy zachować zdrowy rozsądek to po seansie "Opętania" pytanie retoryczne.

Ryan Gosling i Michelle Williams

9. "Blue Valentine", reż. Derek Cianfrance


Można być przystojnym jak Ryan Gosling i piękną jak Michelle Williams, ale nawet wtedy nie ma gwarancji, że miłość będzie wspaniała, piękna i wieczna. Zaczęło się - jak to w filmach romantycznych - od przypadkowego spotkania, spojrzenia, pocałunku. Skończyło się na wzajemnych pretensjach i ciągłych kłótniach - wiemy to zresztą od początku filmu, bo przecież banalny koniec romantycznej miłości to nic zaskakującego. Rewelacyjny, kameralny dramat Cianfrance'a pokazuje, jak związek z drugim człowiekiem może pogłębić uczucie samotności i niezrozumienia.

 

10. "Płynące wieżowce", reż. Tomasz Wasilewski

 

I na co ci była ta miłość pływaku młody (Mateusz Banasiuk)? Miałeś stabilny układ rodzinny, w który wprawdzie na linii dziewczyna (Marta Nieradkiewicz) i matka (Katarzyna Herman) tarło, ale przecież żyjemy w Polsce, więc próżno szukać rodziny bez kłótni. W filmie Wasilewskiego miłość ma właściwości uświadamiajace: Kuba na własnej skórze dowiaduje się, że jest niedojrzały, niesamodzielny i tchórzliwy. Dowiaduje się też, że jest marionetką sterowaną przez dwie najbliższe mu kobiety. Gdyby się nie zakochał w Michale (Bartosz Gelner), mógłby dopłynąć do grobowej deski w błogiej nieświadomości. Prawda, i miłość, nie zawsze nas wyzwoli.

 
 

11. "Dekalog III", reż. Krzysztof Kieślowski


Zaprawdę, powiadam wam, nie warto kochać, bo pociąga to za sobą męczące obowiązki, nawet po rozstaniu. Na co dzień i od święta. W wigilijną noc do taksówkarza Janusza (Daniel Olbrychski) zgłasza się jego była kochanka Ewa (Maria Pakulnis). Wyciąga go z domu i chce, żeby razem szukali jej męża, którego ponoć wcięło przed pierwszą gwiazdą. Objeżdżają warszawskie szpitale, bloki, dworce - w mieście jest zimno, smutno i ponuro, tak jak między Ewą i Januszem. Niby mają jakiś wspólny cel, jakąś misję, a tak naprawdę ich wyprawa jest zbędna, jałowa i podszyta ukrytymi motywami. To właśnie miłość.
 
[Ola Salwa]