"Focus" najlepszy w amerykańskich kinach, mocny spadek "50 twarzy Greya"

Najnowszy film z udziałem Willa Smitha zatytułowany "Focus" znalazł się na szczycie amerykańskiego box office w ten weekend. Swój udział w tym miała też zapewne zjawiskowa Margot Robbie grająca u boku popularnego aktora.
 
Od kilku już lat Will Smith nie zanotował dużego sukcesu w amerykańskich kinach, a były czasy gdy jego filmy regularnie gromadziły grubo ponad 100 mln dolarów. Zmierzch kariery? Niepowodzenia "Zimowej opowieści" oraz "1000 lat po Ziemi" na to wskazywały, ale aktor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Powrotem do formy ma być dla niego "Focus", lekki film sensacyjny z elementami romantycznymi. Tutaj partneruje mu wschodząca gwiazda Hollywood Margot Robbie, która przed rokiem zachwyciła w "Wilku z Wall Street". Negatywne opinie krytyków nie przeszkodziły filmowi w zajęciu pierwszego filmu w amerykańskich kinach. Do zajęcia szczytu box office wystarczyło 19,1 mln dolarów, ale przy najlepszej średniej na ekran w całym zestawieniu. Wynik uznać należy więc za solidny, biorąc też pod uwagę budżet, który sięgnął 50 mln dolarów. Wraz z wpływami z całego świata, będzie to więc dochodowe przedsięwzięcie.
 
Takim jest już horror "The Lazarus Effect", który kosztował jedynie 3,3 mln dolarów, a wpływy na starcie sięgnęły 10 mln dolarów. I tutaj krytycy psioczą na film, ale też w tym gatunku trudno dziś o arcydzieła, a twórcy cieszą się z kolejnych sukcesów swoich tanich horrorów.
 
Drugie i trzecie miejsce w amerykańskim box office utrzymały "Kingsman: Tajne służby" oraz "SpongeBob: Na suchym lądzie". Oba straciły nieco ponad 30 procent zainteresowania i sięgnęły odpowiednio po 11,7 i 11,2 mln dolarów. Większym przebojem jest "SpongeBob", bo w sumie ma już na koncie 140,3 mln dolarów, przy budżecie 74 mln dolarów. "Kingsman" kosztował 81 mln dolarów i w ten weekend przekroczył koszty produkcji, sięgając w sumie po 85,7 mln dolarów.
 
Po raz kolejny mocny spadek w amerykańskich kinach jest udziałem filmu "50 twarzy Greya". Tym razem ekranizacja słynnej książki straciła 51 procent widzów, sięgnęła po 10,9 mln dolarów i w sumie ma już 147 mln dolarów. Tak, jak pisaliśmy spadki będą teraz duże, film sięgnie jeszcze po jakieś 20 mln dolarów. W sumie więc duży sukces, ale też opinie o tej kinowej pozycji nie są najlepsze. Mówimy tutaj raczej o zjawisku i wydarzeniu. I stąd sukces na całym świecie. Czy uda się go powtórzyć przy okazji sequela?
 
To był pierwszy weekend po Oscarach. Do kin powrócił "Birdman", który zdobył najważniejsze Oscary. Liczba ekranów zwiększyła się o ponad 800, wpływy wzrosły o 125 proc. i przyniosły w ciągu ostatnich trzech dni 1,97 mln dolarów. W sumie najlepszy film roku nie ma jakiejś specjalnie imponującej kwoty na koncie, ale też 40 mln dolarów wpływów na dość trudnym tytule to sukces. Budżet filmu to jakieś 18 mln dolarów.
 
Wzrosło też zainteresowanie innymi oscarowymi filmami. "Still Alice" (Julianne Moore – najlepsza aktorka) z wpływami 2,69 mln dolarów zajął 9. miejsce. To mały film z budżetem 5 mln dolarów, więc ogólna kwota wpływów sięgająca 11 mln dolarów zapewne cieszy. Zwiększyła się też liczba ekranów na "Whiplash" (trzy Oscary), wpływy powędrowały o 19 proc. i w weekend to było 677 tysięcy dolarów. I tutaj budżet malutki, bo 3,3 mln dolarów, więc ogólne wpływy na poziomie 12,3 mln dolarów wyglądają świetnie. "Teoria wszystkiego" (Eddie Redmayne – najlepszy aktor) zyskał 17 procent widzów, co przyniosło 649 tysięcy dolarów i w sumie solidne 35 mln dolarów (przy dość dużym budżecie 15 mln dolarów). Najlepsza animacja oscarowa to "Wielka Szóstka", a tutaj wpływy się specjalnie nie zmieniły, film przyniósł 523 tysiące dolarów, no ale produkcja Disneya uzbierała w sumie 220 mln dolarów.
 
W USA zadebiutował w końcu film "Mapy gwiazd", przed sezonem oscarowym miał być to film, który przynieść miał nagrodę Julianne Moore. Postawiono na aktorkę w innym filmie i okazało się to dobrym pomysłem. "Mapy gwiazd" bezwzględnie rozprawiają się z mitem Hollywood, więc przez samo środowisko przyjęte zostały raczej chłodno. Debiut na 66 ekranach przyniósł 139 tysięcy dolarów. 
[Redakcja]