Gdyby nie on, czołówki seriali wyglądałyby zupełnie inaczej

Plakaty "Psychozy" i "Zawrotu głowy"
Macie swoje ulubione czołówki filmowe, sekwencje, po których ciarki chodzą wam po plecach, które sprawiają, że w kilka chwil przenosicie się w inny świat?
Szukacie wskazówek dotyczących sezonu w otwarciach kolejnych serii "American Horror Story"? Zakochaliście się w sekwencjach tytułowych "Dextera", "Mad Menów", "Zakazanego imperium", "Czystej krwi", "The Walkind Dead"? Pamiętacie początki "Trzech kolorów: Czerwonego", wszystkich filmów Davida Finchera, Guya Ritchiego, Tima Burtona? Trudno w to dziś uwierzyć, ale kiedyś tytuł, twórców i gwiazdy filmu przedstawiano za pomocą nudnych tablic, białych liter na szarym lub czarnym tle… Zwykła lista płac - do czasu, aż w Hollywood pojawił się grafik i plakacista Saul Bass. Jeżeli nie zdecydowaliście się, żeby wziąć udział w wieczorze mu poświęconym na Etiudzie & Animie, naprawdę macie czego żałować! 


Alfred Hitchcock - za konsultacje wizualne - płacił mu więcej niż montażyście. Bass na pewno miał spory wpływ na kształt słynnej sceny prysznicowej w "Psychozie". Jest autorem czołówki tego filmu. Tak samo jak "Zawrotu głowy" i "Północy - północnego zachodu". Do pracy angażowali go najwięksi mistrzowie z Fabryki Snów, w tym Otto Preminger ("Złotoręki", "Wojna o ocean", "Anatomia morderstwa", "Exodus"), Martin Scorsese ("Chłopcy z ferajny", "Kasyno", "Przylądek strachu", "Wiek niewinności"), John Frankenheimer ("Twarze na sprzedaż", "Grand Prix"), William Wyler ("Biały kanion"), Robert Wise i Jerome Robbins ("West Side Story"), Stanley Kubrick ("Spartakus") i wielu, wielu innych. 
 

Bass jako pierwszy dostrzegł, że czołówka nie musi być nudna. Najpierw ożywił ją za pomocą animacji, później wzbogacił o ujęcia stricte filmowe. Początkowo traktował ją jako metaforę opowieści, którą za chwilę mieli zobaczyć widzowie, chwilę na zbudowanie klimatu, później uczynił z niej swoisty prolog całego dzieła. - Widz od początku powinien być związany z filmem - mówił. - To część dzieła - podkreśla do dziś, mówiąc o czołówkach Bassa, Scorsese. 
 
Praca w filmie nie ograniczała się dla Bassa do sekwencji tytułowych. Z czasem sam reżyserował - pojedyncze sceny, w końcu własne produkcje. Przypomniana w Krakowie animacja "Why Man Creates" ("Dlaczego człowiek tworzy") z 1968 roku przyniosła mu nawet Oscara, a w 2002 roku Biblioteka Kongresu uznała ją za tak "kulturowo, historycznie i estetycznie znaczącą", że wpisana została do Narodowego Rejestru Filmowego. Artysta kręcił też filmy razem ze swoją żoną Elaine (dwa z nich otrzymały oscarowe nominacje: "Notes on the Popular Arts" i wyprodukowany przez Roberta Redforda "The Solar Film"). Kilka miesięcy temu - 8 maja - Google dedykowało mu swoje Doodle-logo. Zresztą logotypami również się zajmował - zaprojektował je m.in. dla Bell System, Continental Airlines czy United Airlines.   
 

- Moja praca była doskonałą okazją, by nauczyć się rzemiosła filmowego - mówił sam w 1977 roku w dokumencie "Bass w tytułach", który również przedstawiono w ramach Etiudy & Animy. - Tworząc czołówki, miałem okazję obserwować niemal każdy etap produkcji filmowej, zarówno ten bardziej techniczny, jak i kreatywny. Mogłem pracować z wieloma wspaniałymi ludźmi. Zawsze czekały na mnie nowe wyzwania, nowe szczyty do zdobycia. Tworzyłem zarówno sekwencje początkowe, jak i animowane, włączane później do filmów fabularnych, reklam, filmów krótkometrażowych, w końcu tworzyłem własne filmy. Ale to wszystko film, a film i kino to coś wspaniałego. Jestem filmowcem i zamierzam kontynuować tworzenie filmów różnego rodzaju, krótkich i długich, bo niczego bardziej nie pragnę.
 
Saul Bass zmarł w 1996 roku. Jego praca ciągle zachwyca, przypomina o największych arcydziełach X muzy i inspiruje kolejne pokolenia twórców. Nie wierzycie - wpiszcie jego nazwisko do wyszukiwarki YouTube i zerknijcie na wywiady z autorami sekwencji tytułowych i plakatów "Tajne przez poufne", "Złap mnie, jeśli potrafisz", "Mad Menów" czy "X-Menów" oraz na książkę "Saul Bass: A Life in Film & Design" Jennifer Bass i Pat Kirkham.
 

Etiuda & Anima jeszcze trwa. Wtorek dedykowany będzie m.in. aktorskim gwiazdom, które grają w studenckich etiudach (Małopolski Ogród Sztuki). W Rotundzie można już śledzić konkurs Anima i uczyć się od największych mistrzów - na warsztatach, które osobiście prowadzą. W Agrafce - ciąg dalszy pokazów Polskich Dyplomów. Stopklatka jest patronem medialnym wydarzenia. Zapraszamy do Krakowa! 
[Dagmara Romanowska, Kraków]