Hemsworth: w rodzinie siła

Bracia Hemsworth: Liam, Chris i Luke / oficjalny fanpage Luke'a Hemswortha FB
W dzieciństwie urządzali bezkrwawe polowania na krokodyle, wypędzali bydło i ujarzmiali fale, marząc, że w przyszłości zostaną beztroskimi surferami. Los z nich zakpił, bo prosto z australijskiej farmy trafili do samego serca Hollywood. I odnieśli oszałamiający sukces.

A przynajmniej dwóch z nich, bo, wbrew obiegowej opinii, istnieje trzech braci Hemsworth. Ten ostatni – a w zasadzie pierwszy, gdyż to Luke jest spośród nich najstarszy – który przetarł szlaki młodszemu rodzeństwu, budzi najmniejsze zainteresowanie mediów i musi się zadowolić życiem w cieniu Chrisa i Liama, odpowiednio Thora z filmów opartych na komiksach ze stajni Marvel i Gale'a z popularnej ekranizacji młodzieżowych "Igrzysk Śmierci".


Hemsworthowie wychowywali się na farmie bydła w Australii, gdzie w promieniu kilkuset kilometrów byli jedną z dwóch białych rodzin. Ich codziennością stały się chodzące po ulicach bawoły, czające się na mokradłach krokodyle i wszechobecny upał. Biegali boso po bezdrożach, urządzali wielkie bitwy, a potem, za namową mamy, nauczycielki angielskiego, sięgnęli po książki, poszerzając horyzonty i rozwijając wyobraźnię, co przydało się im wiele lat później, gdy musieli grać przy użyciu technologii green screen. Ale wtedy jeszcze nie myśleli o Hollywood. Po przeprowadzce do innego stanu, niedaleko Phillip Island, całkowicie pochłonął ich surfing.

Luke

Luke Hemsworth w filmie "Anomalia"

To Luke jako pierwszy oznajmił, że chce zostać aktorem. Miał 20 lat, kiedy zaproponowano mu rolę w australijskiej mydlanej operze "Neighbours", i choć przyjął propozycję, nie był to szczyt jego wybujałych marzeń. Ale inni producenci nie byli zainteresowani „naturszczykiem z farmy", toteż najstarszy Hemsworth, pojawiwszy się gościnnie w kilku serialach, jak niepyszny wrócił do domu. Zrezygnowany, straciwszy iluzje co do hermetycznej branży filmowej, wprawdzie wciąż chodził na przesłuchania, ale uznał, że z aktorstwa wyżyć się nie da. Założył więc, z pomocą braci, firmę zajmującą się kładzeniem podłóg.


 

Chris Hemsworth jako Thor w filmie "Thor: Mroczny świat"
Chris Hemsworth jako Thor w filmie "Thor: Mroczny świat"

Niepowodzenie Luke'a bynajmniej nie zraziło Chrisa. Po kursie aktorskim i odbębnieniu paru epizodów w serialach, Hemsworth postawił wszystko na jedną kartę. Wyjechał do Los Angeles, gdzie przez kilka miesięcy bezskutecznie chodził na przesłuchania, zabiegając o angaż. Żeby zarobić na czynsz, zatrudnił się jako... niańka.

Zostałem zaszufladkowany – tłumaczył później, mówiąc, że nie chce, by obsadzano go wyłącznie jako głupich mięśniaków – Uważają, że nie możesz być utalentowanym gościem, jeśli jesteś taki napakowany. Wywalczona rola w filmie "Star Trek" była niewielka, ale pozwoliła zdobyć Chrisowi choć niewielkie doświadczenie na amerykańskim rynku i odwiodła go od planowanego powrotu z podkulonym ogonem do rodzinnej Australii. Potem przyszedł "Thor" i Hemsworth błyskawicznie stał się nie tylko bogiem, ale i bożyszczem tłumów.
 
Liam

Liam Hemsworth jako Gale w filmie "Igrzyska śmierci"

Liam stosunkowo późno – bo dopiero w wieku 17 lat – zaczął w ogóle rozważać wycieczkę do Hollywood. Natchnienie przyszło, gdy coraz częściej widywał swoich braci na małym ekranie; uznał, że w zasadzie sam mógłby się sprawdzić na planie filmowym. Zapisał się na kurs aktorski i obskoczył kilka castingów. Zaczął podobnie jak Luke – otrzymał rolę w "Neighbours", a potem rzucił szkołę, choć do jej ukończenia został mu niecały semestr, i, by jakoś się utrzymać, dołączył do rodzinnej firmy, cierpliwie kładąc podłogi. Miał jednak więcej szczęścia od najstarszego brata, bo wkrótce zaczęły nadchodzić kolejne propozycje – "Piąty wymiar", "Ostatnia piosenka", "Niezniszczalni 2" i, wreszcie, "Igrzyska śmierci". Gdy został Gale'em, to nawet fakt, że Chris sprzątnął mu sprzed nosa rolę Thora, przestał mu już tak ciążyć.

Rodzina duchem silna



Przesłuchanie do filmu "Thor" było pierwszym i jedynym, na którym bracia walczyli o tę samą rolę. I, jak zgodnie podkreślają, nie zamierzają powtarzać tego doświadczenia, bo choć stale wybuchają między nimi awantury o jakieś błahostki, nie chcą, by kiedykolwiek poróżniła ich praca.

Rywalizujemy ze sobą, jak to rodzeństwo, na przykład w sporcie – mówił Chris w jednym z wywiadów – Kłócimy się, kto będzie miał władzę nad pilotem. Ale jeśli chodzi o Hollywood, to zupełnie inna sprawa. Pomagamy sobie w przygotowaniach do przesłuchań. Nie konkurujemy ze sobą bezpośrednio i działamy jak zgrana drużyna. I być może w tym właśnie tkwi ich siła.

[Sonia Miniewicz]