Mia Wasikowska: tak zdobyła nasze serca (wideo)

Mia Wasikowska
Mia Wasikowska cieszy się u nas specjalnymi względami nie tylko ze względu na polskie korzenie. To jedna z najciekawszych aktorek młodego pokolenia. Kibicujemy jej od samego początku. Na ekrany kin wchodzi film "Mapy gwiazd", w którym Wasikowska gra jedną z głównych ról. Z tej okazji postanowiliśmy przypomnieć, w jaki sposób Mia zdobyła nasze serca. Zapraszamy! 
 
"Terapia" ("In treatment") (2008)


 
Mia w roli Sophie ujęla nas od pierwszych sekund na ekranie. "In Treatment" okazało się kluczowe dla międzynarodowej kariery Wasikowskiej. Aktorka dzięki zamieszaniu związanym z produkcją HBO trafiła m.in. na okładkę "Vogue" i samo zdjęcie z magazynu wystarczyło, by Mia otrzymała angaż do roli w filmie "Opór" u boku Daniela Craiga i Jamiego Bella. Bez castingu. Seriale mają moc!
 

 
"Wszystko w porządku" - film Lisy Cholodenko, która bardzo dobrze spisuje się w opowieściach o kobietach. Mia Wasikowska wcieliła się tu w rolę Jodi, córki głównych bohaterek. Pomysł, by Jodi paradowała na ekranie w pidżamie, to inicjatywa samej aktorki. Podobno to jej ulubiony strój w domowych pieleszach. Mia od razu robi się bardziej swojska.
 

 
"Alicja w Krainie Czarów" Tima Burtona nie zostawiła po sobie ogólnego dobrego wrażenia, ale rola Mii Wasikowskiej z pewnością zasługuje na uznanie. Aktorka wypadła bardzo przekonująco, może dlatego, że znalazła dużo cech wspólnych ze swoją bohaterką. Obie dużo rozmyślamy i lubimy obserwować rzeczywistość - wyznała Mia w jednym z wywiadów.
 
"Jane Eyre" (2011)

 
Powstało wiele ekranizacji "Jane Eyre". Ta z udzialem Wasikowskiej jest jedną z bardziej udanych. Delikatność, kruchość, emocjonalność - Mia potrafiła świetnie pokazać to na ekranie. Dodatkowym atutem jest oczywiście jej ekranowy partner, Michael Fassbender.
 
"Niespokojni" (2011)


W filmie "Niespokojni" można było zachwycać się każdym grymasem na twarzy Mii Wasikowskiej. Oczywiście niemała w tym zasługa operatora, jednak gdyby nie talent aktorki, Harris Savides nie miałby czego pokazać. Prosty, piękny film. Gus Van Sant mógł być w pełni zadowolony ze współpracy z Mią.