Najlepsze filmy fantastyczne 2014 roku

Fani fantastyki nie mogli narzekać na rok 2014.  Były wielkie powroty, wysokobudżetowe blockbustery, kameralne pozycje... Jędrzej Bukowski, nasz redakcyjny specjalista od fantastyki, wybrał najlepsze filmy fantastyczne 2014 roku.

TOP 10: najlepsze filmy fantastyczne 2014 roku:
 
 


Od razu zaznaczę, że nie jestem wielkim fanem trylogii hobbickiej od Petera Jacksona. To zupełnie nie moje Śródziemie i nie podzielam aż takich zachwytów jak mój kolega w swojej recenzji. Nie można jednak zupełnie pominąć tej serii, gdyż wychowuje ona kolejne pokolenie fanów fantasy. Patrząc z kolei na wynik w polskim box office, serce się raduje, że nasi widzowie chcą oglądać krasnoludy, elfy, orki i inne fantastyczne postaci na wielkim ekranie, a dzięki temu (przynajmniej mam taką olbrzymią nadzieję) poznać inne arcydzieła z tego gatunku, o których pisałem tutaj >>>
 


Klasyczna baśń przewrócona zupełnie do góry nogami, z tytułową rolą Angeliny Jolie, okazała się być miłą niespodzianką. Całość to tak właściwie soczyste fantasy z kilkoma ciekawymi rozwiązaniami. Jeśli Hollywood chce w taki sposób interpretować znane historie, to jestem zdecydowanie na tak!
 


Spodziewałem się znacznie, znacznie więcej. Na świeżo po obejrzeniu byłem wręcz zawiedziony pewnymi rozwiązaniami scenariuszowymi (za dużo deus ex machiny i prostych wyborów), jednak mimo wszystko - to wciąż porządna produkcja z charyzmatycznymi bohaterami, fajnymi zagrywkami związanymi z podróżami w czasie i dobrym tempem.
 


Chyba nikt się nie spodziewał po tej produkcji niczego dobrego. A tu proszę - kawał solidnego militarnego sci-fi, przywodzące na myśl kultowych "Żołnierzy kosmosu" w połączeniu z "Dniem Świstaka". Znakomite sekwencje desantu (aktorzy naprawdę biegają w tych wielkich pancerzach - czuć skalę!), dużo humoru i naprawdę niezły scenariusz - serio, jedno z najfajniejszych zaskoczeń tego roku.
 


Pierwsza część "Kapitana Ameryki" była dla mnie traumatycznym przeżyciem. Dlatego idąc na kontynuację, nastawiałem się na najgorsze. Tymczasem otrzymałem kino szpiegowsko-sensacyjne (oczywiście mocno przefiltrowane przez Marvela) ze świetnym tempem, znakomitą ścieżką dźwiękową, kapitalnym bad-assem... Podczas seansu znów czułem się jak pryszczaty nastolatek czytający komiksy.
 


Ta pozycja wywołała lawinę dyskusji wśród fanów sci-fi. Jedni zachwycali się groteskowym światem przyszłości, drudzy zaś zupełnie nie kupowali tej mocno przerysowanej wizji świata. To jednak, mimo nieco rozczarowującego zakończenia, jeden z ciekawszych filmów ostatnich lat, przywodzący na myśl socjologiczne rozważania klasycznych autorów sci-fi.
 

4. "Ona"


Niedaleka przyszłość, bardzo realna i coraz bardziej namacalna. Redakcyjny kolega rzucił pejoratywnie, że całość jest niczym "kinowa adaptacja streamu Instagrama" i całość lepiej by wypadła jako krótkimetraż. Z kolei  dla mnie osobiście to idealny przykład współczesnego cyberpunku w kameralnej formie. Tak jak w latach '80 William Gibson zarysował cyberprzestrzeń w powieści "Neuromancer", tak Spike Jonze rysuje przed nami smutną rzeczywistość w pastelowych barwach.
 


To zdecydowanie najgłośniejsza, długo wyczekiwana i szeroko komentowana po premierze, produkcja sci-fi minionego roku. Film mnie osobiście bardzo zawiódł - głównie na poziomie scenariuszowym i aktorskim. Dałem temu upust w swojej recenzji plus umieściliśmy go w naszym zestawieniu największych rozczarowaniach. Nie można jednak nie docenić tego, że film Christophera Nolana był olbrzymim hołdem dla całego gatunku, pełnym nawiązań, aluzji i gry z widzem. W ostatecznym rozrachunku kosmos się sprzedał i mimo podzielonych zdań - warto, by inni twórcy poszli za Nolanem i próbowali sięgnąć gwiazd.
 


O ile w "Hobbicie", zastosowanie wszędobylskiego CGI było wręcz irytujące, o tyle w tej produkcji efekty są mistrzowskie. Komputerowo wygenerowany Cezar (a w rzeczywistości fenomenalny Andy Serkis) ma w sobie więcej charyzmy niż niejeden prawdziwy aktor. Fabuła jest przewidywalna, postaci szablonowe, ale scenariusz i odpowiednie rozłożenie akcentów dramatycznych powoduje, że to zdecydowanie jeden z najlepszych blockbusterów i filmów sci-fi 2014 roku. Mam nadzieję, że Hollywood będzie podążało taką ścieżką, w tworzeniu wysokobudżetowych produkcji.



Ależ to był cudny film! Lekki jak piórko, wciągający jak odkurzacz, prosty jak budowa cepa... Tutaj każdy klocek do siebie pasował. Bez żadnej ściemy - James Gunn dał nam dokładnie to, co zapowiadał - szaloną space operę z zapierającymi dech w piersi widokami, z bandą niesamowitych dziwaków, których pokochaliśmy od pierwszego wejrzenia. Jak mawiają - "awesome!". "Strażnicy Galaktyki" nie byli przełomowi. Nie wyrwali z butów. Nie spowodowali wielkich dyskusji. Ale to taki rodzaj filmu, który z pewnością za parę lat będzie kultowy i puszczany przy każdej nadarzającej się okazji.

[Jędrzej Bukowski]