Need for Speed – czy to jest ta upragniona prędkość?


Film Need for Speed jest dokładnie taki, jakie są gry komputerowe, na bazie których powstał. Szybki, dynamiczny, efektowny, pulsujący dynamiczną muzyką oraz napakowany niesamowitymi pościgami.


Fani cyklu bez trudu odnajdą w nim znajome lokacje, samochody, trasy, a nawet ujęcia. Sensownej fabuły pewnie nawet nie oczekiwali, bo i gra jej nie posiada. 
 
Seria ma już dwadzieścia lat. Pierwsza odsłona cyklu, zatytułowana The Need for Speed, pojawiła się na rynku w 1994 roku. Z dzisiejszego punktu widzenia była to naprawdę skromna zręcznościówka o prostej oprawie graficznej, pełnej charakterystycznych pikseli. Gracz szalał w niej po siedmiu fikcyjnych trasach, obserwując je bezpośrednio zza kierownicy. O sukcesie programu zadecydował spory realizm (twórcy zaprosili do współpracy dziennikarzy magazynu samochodowego Road & Track) oraz samochody, które można było prowadzić. Takie nazwy jak Toyota Supra Turbo, Acura NSX, Porsche 911 Carrera, Dodge Viper RT-10, Chevrolet Corvette C4 ZR-1 czy Lamborghini Diablo VT do dziś robią wrażenie na miłośnikach motoryzacji.
 
 
Trzy lata później ukazała się niezwykle ciepło przyjęta kontynuacja. The Need for Speed II wskazał kierunek rozwoju serii. Innymi słowy zaproponował graczom pewien rodzaj rozrywki, który – jak się okazało – okazał się strzałem w dziesiątkę. W sumie nie było to nic oryginalnego: drogie samochody sportowe w wystrzałowych kolorach, kręte trasy wiodące przez malownicze miejsca rozrzucone po całym świecie, elektroniczna muzyka na najwyższym poziomie, do tego przyjemny, zręcznościowy model jazdy. Need for Speed III: Hot Pursuit (1998 r.) zwróciło uwagę graczy na jeszcze jeden emocjonujący element samochodowej przygody: policyjne pościgi. Pojawiły się już one w części pierwszej, jednak dopiero teraz stały się bardzo ważnym elementem rozgrywki. Nic tak bowiem nie podnosi napięcia jak widok rozpędzonego wozu policyjnego na ogonie i dwóch z przodu, stanowiących blokadę. Hot Pursuit przeszło do historii jako gra, która zdefiniowała serię. Wystarczy obejrzeć film, by przekonać się, jak wiele łączy obie te produkcje!
 
 
Trzy kolejne odsłony cyklu Need for Speed rozwijały serię w sposób ewolucyjny. Need for Speed; High Stakes / Road Challenge (1999 r.) umożliwił częściowe niszczenie samochodów (do tej pory były pancerne) oraz przedstawił graczom tryb kariery. Tym samym pojawił się bohater – gracz, który dzięki kolejnym wyścigom zdobywał sławę i doświadczenie, a także dostęp do coraz lepszych samochodów. Need for Speed: Porsche 2000 (2000 r.) skupił się na samochodach jednej marki oraz jednym kontynencie, Europie. Pozwoliło to twórcom podnieść realizm produkcji. Wozy zachowywały się znacznie bardziej naturalnie, a opanowanie ich wymagało wprawy. Need for Speed: Hot Pursuit 2 (2002 r.) znów przypomniał graczom o policji. I choć gra zebrała bardzo dobre recenzje, twórcy poczuli, że nadszedł czas zmian.
 
Need for Speed: Underground (2003 r.) rozpoczęło nową erę w historii serii. Twórcy przygotowali bowiem porządny (jak na grę) scenariusz wypełniony interesującymi postaciami i dialogami; a przede wszystkim nielegalnymi wyścigami ulicznymi, dokładnie takimi, jakie można zobaczyć w pierwszych scenach filmu. Zaoferowali też graczom garaż, w którym można było modyfikować posiadane samochody. Podobnie jak w filmie, stał się on dla bohaterów miejscem pracy i domem. Miasto, w którym toczy się akcja gry, to połączenie Nowego Jorku z San Francisco. Co ciekawe, właśnie te dwie metropolie zagrały główne role w kinowym Need for Speed! Need for Speed: Underground 2 (2004 r.) kontynuowało ów kierunek. Możliwość swobodnego zwiedzania miasta, a także mocnego przebudowania samochodu przyciągnęły do gry wielu fanów. W pracach nad udźwiękowieniem programu brała udział aktorka Brooke Burke.
 
 
Cztery kolejne odsłony cyklu – Need for Speed: Most Wanted (2005 r.), Need for Speed: Carbon (2006 r.), Need for Speed: ProStreet (2007 r.) i Need for Speed: Undercover – były w gruncie rzeczy podobne. Nielegalne wyścigi uliczne, policyjne pościgi, proste scenariusze z motywem zemsty, opowiadające o rywalizujących ze sobą kierowcach bądź gangach, najwyraźniej oferowały to, czego gracze oczekiwali. Przynajmniej do czasu. Undercover uznano bowiem za grę nieco przestarzałą, niezbyt ładną i pod wieloma względami wtórną. Twórcy serii po raz kolejny musieli wymyślić koło – a raczej zmienić na tyle model rozgrywki, by czymś jej fanów zaskoczyć.
 
Tak narodził się Need for Speed: Shift (2009 r.), który stanowi dość nietypową odsłonę tego zręcznościowego cyklu. Otóż twórcy pokusili się o ukłon w stronę bardziej doświadczonych graczy, oczekujących szeroko rozumianego realizmu. Ta gra nie starała się być na siłę efektowna. Ważniejsze było w niej precyzyjne odwzorowanie zachowania się samochodów na trasach, także na różnych nawierzchniach. Gangi, nielegalne wyścigi, zabawy z policjantami w kotka i myszkę nagle straciły na znaczeniu. To był dobry kierunek. Gra sprzedała się w nakładzie 4 milionów egzemplarzy i doczekała się bezpośredniej kontynuacji, zatytułowanej Shift 2: Unleashed (2011 r.).

W międzyczasie twórcy podjęli próbę podbicia sieci. Gra Need for Speed: World (2010 r.) powstała z myślą o tych graczach, którzy cenią sobie zabawę w sieci. Stanowiła jednocześnie powrót do czasów, gdy o charakterze gry świadczyły nielegalne wyścigi (także z udziałem policji) oraz tuning. Ciężko jednoznacznie wyrokować, czy program okazał się sukcesem. Z jednej strony zebrał bardzo przeciętne recenzje, jedne z najgorszych w historii sieci. Z drugiej strony cieszył się olbrzymią popularnością. Na serwerach spotykały się i rywalizowały miliony graczy. 
 
Pościgi policyjne były też głównym bohaterem Need for Speed: Hot Pursuit (2010 r., tym razem bez trójki w tytule). Nowa gra, przeznaczona dla miłośników samotnej rozgrywki, również skupiała się na zabawach z policją. Jej twórcy postawili na widowiskowość. Chcieli, by podczas zabawy grającemu towarzyszyły co najmniej takie emocje jak widzom znanej serii „Szybcy i wściekli". Wydany rok później Need for Speed: The Run (2011 r.) został nawet wyreżyserowany przez „wypożyczonego" z Hollywood Michaela Baya. Tu też można się doszukać nawiązań do kinowego filmu. Treścią gry jest bowiem szaleńczy wyścig przez całe Stany Zjednoczone, prowadzący z San Francisco do Nowego Jorku (a więc w przeciwną stronę!). Jest tu policja, są pustynne tereny stanu Nevada, a na okładce programu znalazł się… Shelby Mustang GT500! Gra doczekała się jeszcze dwóch odsłon, Need for Speed: Most Wanted (2012 r.) i Need for Speed: Rivals (2013 r.), przyjętych ciepło, ale bez rewelacji. W nich również można doszukać się filmowych inspiracji.

 
Patrząc z tej perspektywy, film Need for Speed jest hołdem złożonym zasłużonej serii. Na srebrnym ekranie podziwiamy to, co dla niej najważniejsze: niesamowite samochody sportowe, maszyny koncepcyjne, jak również klasyczne amerykańskie wozy o potężnych silnikach. Są wyścigi uliczne, zabawy w kotka i myszkę z policjantami, przepiękne amerykańskie plenery, niekiedy dokładnie te same, jakie można było zobaczyć w grach. Do tego dochodzi cała masa smaczków, które zauważą jedynie fani cyklu. Szkoda więc, że twórcy zapomnieli o scenariuszu. Zostawili w nim kilka całkowicie nielogicznych scen i zwrotów akcji, które zepsują seans widzom szukającym choć odrobiny logiki. Idąc na tej film trzeba pozostawić rozum w domu i skupić się na tym, co oferowała gra. Na samochodach i wyścigach. Cała reszta niech pozostanie milczeniem…
 
 
[Księgowy]