[Recenzja] Łyżka Czyli Chilli

Mainstream czy off? Który nurt lepszy i dlaczego? Chyba podobnie jak bohaterowie niniejszej recenzji - grupa artystyczna "Łyżka Czyli Chilli" - daleki jestem od jednoznacznego odpowiadania na jakiekolwiek postawione pytanie. Raczej wolę zadać kolejne. W tym konkretnym przypadku zaś dlatego, że z jednej strony nigdy nie byłem zwolennikiem negowania całego mainstreamowego nurtu w popkulturze, bo sądzę, że ma on w sobie sporo ciekawych rzeczy, a z drugiej strony oczywiście dostrzegam pod pewnymi względami wyższość kina offowego czy awangardowego, które nie bawi się w poprawność polityczną, które nie czaruje odbiorców pseudointeligencją, które zaskakuje nowymi formami ekspresji i które w o wiele większym stopniu - niż główny nurt - porusza poważne tematy zmuszające nas do chwili refleksji.

"Łyżka Czyli Chilli" to jedna z bardziej znanych grup offowych w naszym kraju. W jej skład wchodzi trójka znajomych - Tomasz "Waciak" Wójcik, Michał Mendyk i Tomasz Trzos. Szerszej publiczności dali się poznać poprzez tworzone dla telewizji programy artystyczne - najpierw było kultowe już w pewnych kręgach "Oczywiście", później przygoda z Radiem Zet, Canal + i ostatnio z Kinem Polska, gdzie tworzyli cykl programów "Rzut okiem", w którym ośmieszali, poprzez ukazywanie absurdów PRL-u, pewne stałe przywary ludzi, takie jak głupota czy chamstwo. Między innymi tej ich ostatniej produkcji kilkanaście najlepszych odcinków możemy obejrzeć na przepięknie wydanym, w ubiegłym roku przez Wydawnictwo Telewizji Kino Polska, boxie.

Na czterech płytach DVD znalazło się ponad pięćset minut materiałów filmowych, w skład których wszedł praktycznie cały dorobek artystyczny tej grupy. Znajdują się tutaj produkcje od początku lat dziewięćdziesiątych - jeszcze z ambicjami fabularnymi - po najnowsze - w których post-modernistyczny relatywizm artystyczny i absurd służą jako główne metody przekazu emocji, które odczuwają artyści.

Nie chcę wdawać się w jakąś próbę wnikliwej interpretacji ich twórczości, bo nie ma to najmniejszego sensu przy założeniu, że wszystko jest relatywne. A skoro więc wychodzimy z takiego założenia, to również odbiór może być skrajnie subiektywny. Nieco więcej jednak można powiedzieć już o tematyce ich zainteresowań - ta bowiem przez cały okres działalności pozostaje taka sama. Motywem przewodnim jest tutaj ainteligencja, chamstwo, prostactwo, brak kultury osobistej, brak zainteresowania czymkolwiek ze strony tak wielu osób, niedocenianie sztuki. W obronie tej ostatniej autorzy w pewnym momencie wypowiadają mocne słowa: "Wiesz czym jest sztuka w tym kraju? Czymś, co nikomu nie jest potrzebne". Przerysowane, przesadzone, ale niestety w pewnym stopniu prawdziwe. Chamstwo i prostactwo - moim zdaniem - szczególnie dobrze zostały ukazane w obrazie zatytułowanym "Kulisy zjazdu", który w ponadczasowy sposób wypowiada się o inteligenckim kalectwie i chronicznej głupocie tak wielu różnych "prezesów". Czasy się zmieniają, a głupota niestety pozostaje nieśmiertelna. "Łyżka Czyli Chilli" skupia się też na traumatycznym przeżyciu, jakim dla nich było dorastanie w okresie komunizmu. Bardzo dobrze zostało to ukazane w serii filmów "Rzut okiem", gdzie poprzez absurdalne zachowania i inscenizacje w jeszcze większym stopniu ośmieszano kretynizmy minionej epoki. Z tego wszystkiego płynie jednak zatrważający wniosek - komuna mentalna wciąż jest obecna w umysłach tak wielu osób, tak trudno uwolnić się od ciężaru psychicznego "homo sovieticus".

"Łyżka Czyli Chilli" jest jedną wielką ogromną zgrywą z różnych świętości, pseudointeligenckich twierdzeń, homofobii, nietolerancji czy - wspominanej już wielokrotnie - głupoty. Wszystko to zostało wykpione poprzez absurdalny humor, któremu - jeśli można do czegoś porównać - to najbliżej do tego znanego z Monty Pythona. Generalnie porównywać można długo, bo można byłoby jeszcze dodać, że ci autorzy potrafią niczym Tarantino robić z kiczu sztukę. Najważniejsze jest jednak to, że nie tylko potrafią tę sztukę stworzyć, ale potrafią ją jeszcze świetnie sprzedać. Całe wydawnictwo zapewnia bowiem ogrom doskonałej rozrywki podszytej "intelektualną podnietą".

Wydanie DVD

Pośrednio już o tym wcześniej wspomniałem, ale warto podkreślić to raz jeszcze - box przepiękny i niezwykle estetyczny. Na całość składają się cztery płyty DVD, na których znalazło się ponad pięćset minut materiału filmowego w formacie 4x3 (z wyłączeniem bonusowego wywiadu, który jest w formacie 16:9). Dźwięk zaś w formacie D.D. 2.0. Na każdej płycie możemy wybrać interesujący nad odcinek, a także dodatkowo włączyć angielskie napisy. Na czwartej płycie jako bonus otrzymujemy obszerny (ponad czterdziestominutowy) wywiad z "Łyżką Czyli Chilli", z którego możemy dowiedzieć się wielu ciekawostek o tej grupie. Całość wydania została wzbogacona ilustrowaną książeczką, w której znajdziemy informacje o autorach, manifesty artystyczne, recenzje, kolejny wywiad, rady dla krytyków oraz opisy poszczególnych odcinków. Jakość wydania naprawdę na najwyższym poziomie. Dla fanów box będzie wspaniały jako element kolekcjonerski, a dla osób nie mających wcześniej styczności z "Łyżką..." będzie doskonałą okazją do kompleksowego zapoznania się z jej twórczością. A to - jak starałem się udowodnić - zdecydowanie warto zrobić.


Paweł Woszczyna [Kino Polska]