Specjalnie dla Stopklatki - Jarosław Żamojda

Grzegorz Wojtowicz: Na jakim etapie znajdują się w tej chwili prace nad Pańskim filmem?


Jarosław Żamojda: Pracujemy w tej chwili nad bitwą pod Grunwaldem. Jest to najtrudniejsza i najdroższa sekwencja z całego filmu. Wszystkie efekty, które będą realizowane z udziałem aktorów, kaskaderów i statystów muszą być wcześniej dokładnie sprawdzone i przygotowane. Rozpoczęliśmy pierwszą serię testów w sierpniu, teraz czeka nas druga seria tych przygotowań. Mamy zrobiony pełen story board i shoting board. Przygotowany został również specjalny program komputerowy, który zostanie wykorzystany przy efektach specjalnych.

Grzegorz Wojtowicz: Na konferencji prasowej ekipy Lindy, która odbyła się 16 października, dziennikarze zostali poinformowali, że fakt zaangażowania firmy Syrena w państwa Produkcję nie jest wcale przesądzony.

Jarosław Żamojda: Nie wiem skąd oni mają takie informacje, ale mogę jeszcze raz wyraźnie powtórzyć, że Syrena jest dystrybutorem oraz koproducentem mojego filmu. Dowodem tego jest list intencyjny, który podpisaliśmy.

Grzegorz Wojtowicz: Jak wpływa na Państwa atmosfera rywalizacji z ekipą Bogusława Lindy?

Jarosław Żamojda: Nie ma żadnej rywalizacji, ja przynajmniej tego tak nie traktuję. My robimy nasz film według planu i z nikim nie zamierzamy się ścigać. Z tamtego obozu docierają jednak czasami doniesienia, które nieco nas zaskakują. Tak było na przykład z informacją, którą podał kiedyś pan Marian Terlecki, według której już tej jesieni Agnieszka Holland miała zacząć zdjęcia do "Krzyżaków", których on jest producentem. To było dla nas sporym zaskoczeniem, ponieważ nie spodziewaliśmy się, że ktokolwiek przygotowuje taki film, a już na pewno, nie spodziewaliśmy się tego, że wyreżyseruje go Agnieszka Holland, która ma podpisane kontrakty już na trzy lata do przodu. Następnego dnia Agnieszka zdementowała jednak tę informację, w związku z czym, podjęliśmy dalsze prace i od tamtej pory właściwie przestaliśmy reagować na doniesienia prasy, dotyczące powstających równolegle adaptacji, ponieważ nie zawsze są one zgodne z prawdą.

Grzegorz Wojtowicz: Powiedział Pan, podczas uroczystości z okazji 40 rocznicy premiery "Krzyżaków" Aleksandra Forda, że będziecie się Państwo wiernie trzymać tamtej adaptacji, co to oznacza?

Jarosław Żamojda: Po pierwsze chcemy się trzymać wiernie Sienkiewicza, a to, co zrobił Aleksander Ford jest w dużej mierze wierne literze autora Trylogii. W związku z tym wierność fordowskiej wersji "Krzyżaków" wynika w sposób naturalny. Chcemy być wierni pierwowzorowi, natomiast język, sposób opowiadania, skala i rozmach będą już jak najbardziej nasze.

Grzegorz Wojtowicz: Jak należy rozumieć to, że Studio Oko przekazało Państwa ekipie prawa do realizacji "Krzyżaków"?

Jarosław Żamojda: Wystąpiliśmy o prawa do realizacji "Krzyżaków" dlatego, że nie da się uniknąć pewnych porównań i cytatów z tamtej pierwszej wersji. Jeżeli realizujemy nową wersję "Krzyżaków", to poniekąd odbieramy twórcom tamtej starej wersji części wpływów z tytułu tantiem. Myślę, że taka sytuacja jest nie w porządku. Dlatego zaproponowaliśmy żeby Zespół Oko, który reprezentuje aktorów i realizatorów fordowskich "Krzyżaków", wszedł do naszego projektu jako koproducent, a wnosząc, jako swój udział, prawa do fordowskich "Krzyżaków", będzie mógł partycypować w zyskach, które przyniesie nasz film. Wydaje mi się, że jest to dość istotne, ponieważ większość z członków tamtej ekipy, to ludzie w wieku emerytalnym i na pewno dodatkowe pieniądze im się przydadzą.

Grzegorz Wojtowicz: Mógłby Pan na koniec wyjaśnić zaangażowanie Amerykanów w Pański film?

Jarosław Żamojda: Przede wszystkim, od początku mówiłem, że będę robił ten film w dwóch wersjach językowych, polskiej i angielskiej. To jest za dobry i zbyt ważny temat, żeby pokazywać go tylko Polakom. To jest temat europejski, to jest temat światowy. Chciałbym ten film zrobić na takim poziomie żeby można było go zaprezentować jako znakomite kino, a jednocześnie jako obraz przedstawiający kawałek historii, która miała ogromny wpływ na dzieje Europy. Jeśli chodzi o Amerykanów, to po stronie naszych koproducentów znajduje się parę gwiazd. Niestety w tej chwili nie mogę ujawnić ich nazwisk.

Grzegorz Wojtowicz: Kiedy ruszają zdjęcia Pańskiej adaptacji?

Jarosław Żamojda: Zdjęcia z aktorami rozpoczynają się 4 czerwca 2001 roku. W tej kwestii nic się nie zmieniło od momentu, kiedy powstał harmonogram zdjęć. Na listopad planujemy zwołać konferencję prasową, na której poinformujemy między innymi o obsadzie naszej adaptacji. Budżet filmu wynosi 8,5 mln dolarów. Premiera przewidziana jest na przełom lutego i marca 2002 roku.
gw