Specjalnie dla Stopklatki - Szymon Kobyliński, konsultant przy "Krzyżakach" Żamojdy

Olgierd Wojtkowiak Znany jest Pan jako znawca różnych epok. Jak dobrze zna Pan średniowiecze?


Szymon Kobyliński Trudno powiedzieć. Wychowywałem się na Matejce od wczesnego dzieciństwa, a on z naszych malarzy znał najlepiej ten okres. Znał się do tego stopnia, że wiedział co zmienić, aby rzecz była bardziej wymowna.

O.W. Czy to Pana ulubiona epoka?

SZ.K. Właściwie nie mam ulubionej swojej epoki. Może najbliższy memu sercu jest okres Księstwa Warszawskiego.

O.W. Na czym dokładnie będzie polegała Pana praca przy "Krzyżakach" Żamojdy?

SZ.K. Usiłuję pokazać nastrój, charakter, ton tamtej epoki, ale muszę powiedzieć, że pan Żamojda przygotował się doskonale i bardzo umiejętnie odczuwa atmosferę tamtych czasów.

O.W. W jakim stopniu opierał się Pan będzie na Sienkiewiczu, a ile będzie w tej pracy Pana inwencji ?

SZ.K. Sienkiewicz jest niesłychanie precyzyjny. Można powiedzieć, że jego opisy są niebywale ścisłe naukowo. Tutaj nie ma żadnych sprzeczności, więcej pojawia się w Trylogii, bo nauka później przyniosła różne informacje. W "Krzyżakach" Sienkiewicz jest bardzo dokładny. To wszystko, co się wie o tej epoce, zostało u niego znakomicie pokazane, łącznie z językiem. Sienkiewicz wpadł na doskonały pomysł, aby językowo oprzeć się o język górali, który zachował najwięcej pięknych starodawnych form. Tonacja językowa na przykład Maćka z Bogdańca jest tonacją Sabały, podhalańskiego bajarza, przyjaciela Sienkiewicza.

O.W. Ale Pan będzie udzielał rad w kwestii zbroi, militariów...

SZ.K.. Chętnie dorzucę tutaj swoje trzy grosze. Strona militarna nie jest zresztą zbyt skomplikowana, to są proste rzeczy. Armaty to początki broni palnej, innej jeszcze wtedy nie było. Właściwie to są rzeczy łatwe do ogarnięcia, no chyba że ktoś zupełnie nie jest zorientowany w tym temacie.

O.W. Co w "Krzyżakach" Forda było przedstawione niewłaściwie?

SZ.K. Przy "Krzyżakach" Forda popełniono potworne błędy. Przede wszystkim to, że rycerze ubrani byli w jednakowe mundury. To nieprawda. Nie było żadnych uniformów, nie było żadnych mundurów zaprojektowanych dla całego wojska. Dotyczyło to również zbroi. Każdy rycerz wyglądał inaczej i dlatego też musieli nosić na sobie i umieszczać na swoich koniach herby, znaki. Poza tym nietypowa, rzadka zbroja była kopiowana i wykorzystana przez wielu rycerzy. To brak wyczucia. U Forda Maćko z Bogdańca wystąpił w stroju kupca weneckiego, bo akurat był ładny kostium... itd. Trzeba wiedzieć co jest charakterystyczne, co mówi o stylu danej epoki. W tamtych "Krzyżakach" chodziło też o to, aby pokazać jak się biło Niemców. Tymczasem Zakon Krzyżacki, co zresztą bardzo podkreśla Sienkiewicz, był zakonem w dużym stopniu międzynarodowym. Słusznie określił to pan Żamojda, że tamci "Krzyżacy" to coś w rodzaju bajkowej "Historii żółtej ciżemki". Teraz będzie rzetelniej o tyle, że będzie bliżej Sienkiewicza. Natomiast, biorąc pod uwagę wypowiedzi pana Harasimowicza wygląda na to, że u pana Lindy będzie raczej dalej od literackiego pierwowzoru. Boję się zastępowania Sienkiewicza i wymyślania za niego jakichś zupełnie niestworzonych historii, podczas kiedy historie są gotowe. Sienkiewicz był świetnym scenarzystą. Długoletnie studiowanie przez pana Żamojdę zarówno Sienkiewicza jako postaci literackiej i tej epoki, wczuwanie się, gwarantuje wierność zarówno tamtym czasom jak i samej powieści. Bardzo mi się to podoba.