(Znudzona) dziewczyna i pistolet


W polskich kinach szaleją spuszczone ze smyczy disneyowskie gwiazdki, bohaterki filmu "Spring Breakers". Dla Stopklatki o tych - i innych - dobrych dziewczynkach, które zeszły na bardzo złą drogę pisze Jagoda Murczyńska. Nasza ekspertka od mody w filmie wspomina Bonnie z filmu Arthura Penna,  Thelmę i Louise, biuściaste zabójcze koteczki Russa Meyera i dziewczyny Tarantino  Jak na ich tle odnajdują się nastoletnie buntowniczki z filmu Korine'a? Zobaczmy!

 

Znudzona dziewczyna i pistolet – to doskonały punkt wyjścia dla efektownej historii, w której możemy się spodziewać wielu trupów i równie wielu wyeksponowanych dekoltów. Te ostatnie bywają zresztą równie zabójcze jak rewolwery.

 

"Spring Breakers" Harmony'ego Korine'a to film, który w przewrotny sposób bawi się ze schematem filmu o dziewczętach, które schodzą na złą drogę. Mamy tu rozkapryszone nastolatki, nudne prowincjonalne miasto, marzenie o życiu na krawędzi, szaloną zabawę, seks, spluwy, szybkie samochody i upalne kalifornijskie słońce. Wszystko doskonale znamy, a jednak wszystko jest inaczej.

Zabawa z konwencją jest tym przyjemniejsza, im więcej o niej wiemy – przypomnijmy więc sobie kilka filmów, bez których dziewczyny ze "Spring Breakers" nie wyjechałyby na swoje wakacje. I kilka kultowych kostiumów, koło których miejsce zajmie ich neonowe bikini.



Spring Breakers, 2012

@page_break@

Bonnie co miała loczek
 

Listę otwiera "Bonnie i Clyde" Arthura Penna z 1967 roku. Porządna dziewczyna z prowincji poznaje złego chłopca i daje się uwieść jego gangsterskiej historii? To nie do końca ten schemat. W efektownie montowanej scenie otwierającej oglądamy Bonnie, która przegląda się w lustrze, sama przed sobą odgrywa spektakl znużenia i frustracji, w końcu naga staje w oknie i zaczepia przechodzącego dołem mężczyznę. Za chwilę narzuci na gołe ciało cienką sukienkę i wyjdzie z domu, by długo do niego nie wrócić. To nie jest słodka panienka z okienka, to impulsywna, aktywna dziewczyna, która potrafi prowokować.



Bonnie i Clyde, 1967

 

Jedyne, czego trzeba Bonnie, to impuls do działania. W scenie w barze Clyde odgaduje jej przeszłość, rekonstruuje typową biografię dziewczyny z małego miasteczka. Wizja przyszłości, jaka ją czeka, jeśli się stąd nie wyrwie, zostaje zarysowana już bez słów: w trwającej mgnienie oka przebitce widzimy starszą kelnerkę, o zniszczonej twarzy i wulgarnej urodzie, z precyzyjnie ułożonym na żelu loczkiem przy uchu. Taki sam nosi Bonnie. Rozczesując włosy na prośbę mężczyzny, dokonuje ona jednoznacznego wyboru: to nie będzie jej los.



Bonnie i Clyde, 1967

 

Niedługo później miejsce loczka zajmuje czarny beret, a miejsce kelnerskiej tacy – rewolwer. Wycięte dekolty (bez zawracania sobie głowy biustonoszami), dopasowane żakiety, talia ściśnięta paskiem, proste linie, zdecydowane kolory: wszystko buduje wizerunek odważnej, pewnej siebie, wyzwolonej seksualnie dziewczyny. Clyde był pretekstem do zmiany, od samego początku jest jednak jasne, że są w swoich działaniach partnerami – w odróżnieniu od brata Clyde'a i jego żony, wiecznie narzekającej, przestraszonej, ubranej w nudne, przyzwoite garsonki w burych kolorach, zapięte pod szyję.



Bonnie i Clyde, 1967

@page_break@
Thelma i Louise
 

Równie znaczącą dla rozwoju gatunku parą były Thelma i Louise z filmu Ridleya Scotta. Zerwanie z dotychczasowym życiem nie jest w ich wypadku kwestią pojedynczej decyzji, ale serii wydarzeń i doświadczeń. Zła droga oznacza tu tak naprawdę jedyną właściwą, a pojęcie sprawiedliwości zostaje przenicowane i przedefiniowane na co najmniej kilka sposobów.

 

Przemiana bohaterek i różnice między nimi bardzo wyraźnie widoczne są w ich ubraniach. Thelma jest konkretna, stanowcza i uporządkowana. Pierwszy raz oglądamy ją w pracy, w roboczym mundurku. Kiedy pakuje walizkę na wyjazd, buty wkłada do schludnej foliowej torebki, a na drogę zakłada wygodne spodnie i prostą marynarkę. Louise to dziecinna, roztargniona i emocjonalna część duetu: poznajemy ją w kuchni, gdzie z rozwianymi włosami i w obszernym kwiecistym szlafroku wyprawia męża do pracy. Swoją walizkę pakuje chaotycznie, wrzucając do niej zbyt dużo rzeczy i tworząc wokół rozgardiasz: jej szafa to pastele, koronki, falbanki i kwiaty. Romantyczna, ale też stereotypowo kobieca i dekoracyjna.



Thelma i Louise, 1991

 

Biorąc w rękę pistolet, dziewczyny biorą też w garść swoje życie, przyznając sobie prawo do decydowania o własnym ciele i własnej przyszłości. Wyłamanie się spod prawa to także wyłamanie z norm regulujących ich zachowanie jako kobiet.

Louise zdradza męża i po raz pierwszy doświadcza pełni seksualnej przyjemności – co przypieczętowuje napadem z bronią na sklep. Jej ubrania stają się stopniowo coraz mniej „kobiece", a coraz bardziej swobodne i prowokujące – w ostatnich scenach ma na sobie rockerski podkoszulek z trupią czaszką. Thelma stopniowo rezygnuje z przymusu kontrolowania i brania odpowiedzialności za wszystko; jej ubrania tracą na sztywności, a włosy wysuwają się z gładko upiętego koka.



Thelma i Louise, 1991

@page_break@
Szybkie koteczki Russa Meyera
 

Przyjrzyjmy się tej niebezpiecznej formie zła. Nowemu gatunkowi, zamkniętemu w ciele kobiety, obleczonego w jej miękką skórę. Ta miękkość, ten niepowtarzalny zapach kobiety. Jedwabista powłoka. Ciało uległe, lecz lubieżne. Ostrzegam: bądź ostrożny i nie trać czujności. Ten nowy rodzaj drapieżników poluje samotnie i w stadzie". Tak zaczyna się Szybciej koteczku! Zabij! Zabij! Russa Meyera, filmu, który na zawsze zmienił wizerunek kobiety z bronią na ekranie. Nie jedyny w swojej klasie, ale z pewnością wyjątkowy.


Trzy tancerki go-go, pistolet traktowany jak zabawka, szybkie samochody, obcisłe bluzki. Dziewczyny wiedzą, czego chcą i po to sięgają, nie przebierając w środkach. A przy okazji są doskonałym przykładem nowego porządku wizualnego, który będzie obowiązywał w kinie rozrywkowym po dziś dzień: najbardziej uzdolnione wojowniczki to te z największym biustem. Miłośnikom anime i Lary Croft nie trzeba tego tłumaczyć.



Szybciej koteczku! Zabij! Zabij! 1965

Strzelając z nogi czyli Tarantino.
 

Do dzieła Meyera bezpośrednio nawiązał rzecz jasna Tarantino w "Grindhouse - Death Proof" – dziewczyn jest tym razem czwórka (razy dwa), a zamiast dużych dekoltów mamy krótkie szorty. W pierwszej części filmu trzy przyjaciółki w białych obcisłych koszulkach paplają o chłopakach, związkach i seksie. Czwarta, na doczepkę, to tleniona blondynka w kwiecistej, hippisowskiej bluzeczce. Typowe dziewczyny z typowego miasteczka, które niestety spotyka przykry, acz spektakularny koniec.



Grindhouse - Death Proof, 2007
 

Tarantino zdaje się konstruować jasny przekaz: żeby przetrwać, nie wystarczy być fajną laską, trzeba mieć jeszcze odpowiednie zabawki. Dziewczęta z drugiego epizodu też plotkują o seksie, ale oprócz tego mają i szybki samochód, i pistolet, a więc wszystko, czego potrzeba, by dać wycisk męskim szowinistycznym świniom reprezentowanym przez podstarzałego kaskadera. Tym razem trzy przyjaciółki mają stroje w odcieniach pikantnego różu i wojskowej zieleni (czwarta – seksowne, żółte wdzianko czirliderki, na swoją zgubę).



Death Proof, 2007
 

Kontrast pomiędzy ich ubraniem a kostiumami bohaterek "Szybciej koteczku..." dobitnie pokazuje, jak zmieniły się (przy znaczącym wkładzie samego Tarantino) sposoby pokazywania silnych kobiet w kinie akcji – czy będzie to kaskaderka Zoe, czy Panna Młoda z "Kill Billa": mają na sobie stosunkowo dużo ubrań, niekoniecznie wyzywających, niekoniecznie wpisujących się w model skóra-gorset-kabaretki. A przy tym biegają, walczą, dają wycisk. Dają radę.
@page_break@
Ten wizerunek action woman jest jednak wciąż w mniejszości, nawet w filmach, które bardzo chciałyby przypiąć sobie etykietkę walczących z krzywdzącymi stereotypami. Należy do nich choćby "Sucker Punch", w którym główna bohaterka jest bardzo odważną, siekającą wrogów czym popadnie i walczącą z opresyjnym systemem dziewczyną. Wygląda jednak (podobnie jak jej koleżanki) jak mokry sen przeciętnego nerda. I nie wydaje się czerpać ze swojej cielesności specjalnej satysfakcji, co mogłoby być jakimś usprawiedliwieniem dla biegania po okopach w mikromini i z gołym brzuchem.



Sucker Punch, 2011
 

Przez internetowe fora przetoczyła się burzliwa dyskusja na temat tego, czy "Sucker Punch" pokazuje kobiety silne, czy uprzedmiotowione. Dodatkowym argumentem na rzecz tej ostatniej tezy jest konwencjonalne zakończenie filmu: bunt musi zostać ukarany. Życie straciła Bonnie, tragicznie skończyły Thelma i Louise – kobiety, które wykraczają poza ustalony porządek, które przywłaszczają sobie władzę, nie mogą liczyć na happy end. Seks, pistolety i szybkie samochody to nadal zakazane zabawki. Czy Harmony Korine odda je dziewczynom w bikini? To trzeba zobaczyć.

 

[Jagoda Murczyńska]